Połącz kropki
Wszyscy widzieli, jak się człowiek starał powyłapywać i pozamykać PiS-owców, jak bardzo walczył o zmianę wyniku prezydenckich wyborów, jak mocno się kompromitował przed mającą ogłosić ich ważność komisją. Nie docenił jednak tych starań pan premier rządu - wszak nie o starania, ale o wyniki mu szło. A po tym, jak zawiódł Murański, kolejną porażkę musiał sobie Donald Tusk solidnie czymś powetować.
Na stanowisku pozostała jednak – typowana (i przez nauczycieli, i przez rodziców) do odstrzału za swoje (anty)działania na edukacyjnym polu minister Barbara Nowacka. Za dosyć tajemniczą uznali tę decyzję szefa rządu zastanawiający się nad nią na Kanale Zero politycy. Oświecił ich biorący udział w dyskusji poseł Polski 2050 Sławomir Ćwik prostym i krótkim stwierdzeniem, że „każdy, kto łączy kropki, wie, dlaczego została i tyle”.
I choć napiętnował związane z jego wypowiedzią skojarzenia, przepraszał Nowacką i zarzekał się, że idzie mu wyłącznie o kropki polityczne, w świadomości obywateli bardziej się te niepolityczne utrwaliły. Sama Nowacka dolała oliwy do ognia, oskarżając i posła Ćwika, i wszystkich, którzy dobrze się podarowanymi przez posła Ćwika kropkami zabawiali, o chamstwo i seksizm. Zażądała też przeprosin nie tylko za insynuacje i wywołanie „fali obelg i hejtu”, ale też „przeprosin mojej rodziny i rodziny premiera Donalda Tuska”, a nawet „szkolenia antydyskryminacyjnego nie tylko dla posła Ćwika, ale i wszystkich innych, którzy nie widzą problemu w zachowaniu tego pana”.
Spróbujmy też może nieco się pochylić nad polityczną działalnością Nowackiej, która rządowemu rekonstruktorowi nie tylko nie przeszkadza, ale najwyraźniej pasuje. Skoro nie ruszyła jej nawet wtopa z czytanym z kartki (na poświęconej nauczaniu historii międzynarodowej konferencji) „przejęzyczeniem” – informacją o polskich nazistach budujących obozy, to znaczy, że jest premierowi rządu bardzo a bardzo potrzebna. Do czego? Tu też należałoby połączyć kropki, czyli przyjrzeć się działaniom pani minister.
Jej edukacyjne zapędy mocno dają o sobie znać w traktowaniu przez nią lekcji historii, religii i zakresu obowiązkowych dla ucznia tekstów literatury. Zapowiadane na kolejne lata odchudzanie listy lektur przywołuje skojarzenia z koniem, który byłby się nauczył żyć bez obroku, gdyby w trakcie tej kuracji nie zdechł.
„Reforma 26. Kompas jutra” – hasło reformy ministry Nowackiej medialnie dobrze brzmi. Wygląda jednak na to, że reklamowany tu kompas wypacza, niestety, kierunki. Proponowana metamorfoza polskiego szkolnictwa to mocny skręt w lewo, który małymi krokami, metodą gotującej się żaby wprowadza destrukcyjne zmiany w naszym systemie edukacji. A kiedy już suwerenność polskiej szkoły zakałapućka się gdzieś w brukselskich opłotkach, ministra Nowacka radośnie ogłosi przynależność młodego pokolenia Polaków do nowoczesnej Europy. Chyba nie trzeba tłumaczyć, co się za tym kryje. Wystarczy połączyć kropki.
Anna Wolańska