Ten smród
Towarzysząca temu reklama chwytającej się za głowę na widok rachunku za prąd starszej kobiety ma być przypieczętowaniem opinii o zatwardziałości serca nowego prezydenta. Jego rzekomo paskudny charakter nieustająco i za wszelką cenę starają się pokazać coraz bardziej sfrustrowani uśmiechnięci. „Zakaz prowadzenia auta dla Karola Nawrockiego” - dramatyzował nagłówek na jednym z internetowych portali. „Karol Nawrocki bez prawa jazdy na pięć lat” - wtórował mu inny.
Po takich kryminalnych zajawkach całkiem sporo ludzi zastanawiało się, co też ten Nawrocki znowu nawywijał! A szło tylko o to, że prezydent ze względów bezpieczeństwa nie może sam siadać za kierownicę. Jak się już wspomniana niemożność objaśniła, uśmiechnięte media rozpętały kolejną nagonkę – krytykowanie prezydenta za „wypasione” BMW. Bartosz Węglarczyk i Tomasz Sekielski poszli jeszcze dalej – zarzucili głowie państwa daleko idącą niekonsekwencję albo wręcz obłudę – walczący z „niemiecką okupacją w Polsce” prezydent wybrał sobie okupacyjny samochód. Trudno uwierzyć, żeby tuzy polskiego dziennikarstwa nie wiedziały, że o takim zakupie decyduje podległa Ministerstwu Spraw Wewnętrznych Służba Ochrony Państwa. I że decyzja zapadła kilka miesięcy temu, kiedy gwarantowanym pasażerem wypasionego niemieckiego nabytku miał być Rafał Trzaskowski.
Braku inwencji nie można też zarzucić tym, którzy relację z wywiadu Daniela Nawrockiego z utytułowanym polskim pięściarzem zapowiedzieli słowami: „Michalczewski wprost do syna Nawrockiego. «Ten smród»”. Skojarzenie – znając poparcie Michalczewskiego dla prezydenta Warszawy – mogło być tylko jedno. Wyjaśnienie, że w tekście chodziło o sformułowanie Michalczewskiego dotyczące dominującego na bokserskiej sali treningowej zapachu potu, nie miało już większego znaczenia. Pozostało pierwsze wrażenie: Michalczewski nazywa młodego Nawrockiego smrodem. Toporna manipulacja – ale na wielu działa. A uśmiechnięci prześcigają się w takiej kreatywności.
Na jednym ze zdjęć wypatrzyli na mankiecie prezydenckiej koszuli jego inicjały. Rozpusta! Marnotrawstwo! Hańba! Nie dosyć, że droga limuzyna, to jeszcze koszula na wymiar! W dodatku spod mankietu wystaje zbyt tani jak na pierwszą osobę w państwie zegarek. O rety! Olaboga! A kysz! A kysz! A kysz!
Gwoździem do politycznej trumny Nawrockiego ogłosili uśmiechnięci eksperci wykonany przez niego do Kanału Zero („mówi Karol z Gdańska”) w czasie trwania programu na żywo telefon. To ustawka – cieszyli się, że zdemaskowali.
Przywołane tu, niewystające ponad poziom piaskownicy zachowanie przeciwników prezydenta Nawrockiego, to w sumie żadne zaskoczenie, chociaż byli tacy, którzy wierzyli, że zaprzysiężenie przywróci przynajmniej pozorny spokój na politycznej scenie. Zasypywanie podziałów i tolerancja w wydaniu zwolenników uśmiechniętego świata jakie są – każdy, kto chce, widzi. Ale nie traćmy nadziei.
Anna Wolańska