Opium dla ludu
Nędza religijna jest jednocześnie wyrazem rzeczywistej nędzy, protestem przeciw nędzy rzeczywistej. Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia to opium dla ludu” - Karol Marks. „Religia jest tylko fantastycznym odzwierciedleniem w głowach ludzkich tych zewnętrznych sił, które rządzą codziennym bytem ludzi, odzwierciedleniem, w którym siły ziemskie przybierają postać sił nadprzyrodzonych” - Fryderyk Engels.
„Religia jest jedną z odmian ucisku duchowego, który wszędzie dławi masy ludowe, przytłoczone wieczną pracą dla innych, biedą i osamotnieniem. Bezsilność klas wyzyskiwanych w walce z wyzyskiwaczami równie nieuchronnie rodzi wiarę w lepsze życie pozagrobowe, jak bezsilność dzikusa w walce z przyrodą rodzi wiarę w bogów, cuda, diabły itp. Religia to rodzaj duchowego bimbru, w którym niewolnicy kapitału topią swe ludzkie oblicze, swoje roszczenia do choćby trochę godnego ludzkiego życia” – Włodzimierz Lenin.
Prawda, że brzmią te rewolucyjne odkrycia jak antidotum na zagładę ludzkości? Szkoda, że mimo wiedzy, do czego doprowadził pochód propagandystów tego leczenia „religijnej zarazy”, na pasku rewolucjonistki Barbary Nowackiej dajemy się telepać tymi wywrotowymi koleinami.
Nowy rok szkolny to nowy program polskiej edukacji. Po rewolucji z zakazem zadawania prac domowych, paskudnej zmianie lektur i programu nauczania historii przyszedł czas na rewolucję nauczania religii. Minister edukacji Barbara Nowacka idzie jak taran. Ma się rozumieć w imię szczęśliwej – w jej mniemaniu – przyszłości młodych Polaków, którym obok politycznej rąbanki literatury i historii wystarczy (na razie, bo z całą pewnością nie jest to koniec ograniczeń) jedna godzina religii tygodniowo. I tylko na pierwszej albo ostatniej lekcji, plus łączenie klas z różnych roczników. Na nic protesty rodziców, na nic rozporządzenie Trybunału Konstytucyjnego, że takie postawienie sprawy jest niezgodne z konstytucją i ustawą o systemie oświaty. Na nic uwagi, że w takiej sytuacji pracę może stracić wiele tysięcy świeckich katechetów. Wspomniane restrykcje ma zrekompensować uczniom podnoszona przez rewolucjonistów do rangi wybawienia z religijnego uścisku edukacja zdrowotna. Minister Nowacka triumfuje. A razem z nią towarzysze Marks, Engels i Lenin. Oraz wiceminister Katarzyna Lubnauer, która wszelkie protesty w sprawie wprowadzanych ograniczeń w programie historii, języka polskiego i religii nazywa wyłącznie politycznymi. Natomiast wprowadzane zmiany – według niej – wcale polityczne nie są.
Komu i po co potrzebne jest kształtowanie młodych Polaków na pozbawionych moralnych zahamowań ludzi? Komu i po co sprzedaje ministerstwo edukacji swoje opium? Co tandem Nowacka/Lubnauer wykombinuje na kolejne lata? I czy naprawdę nie da się temu zapobiec?
Anna Wolańska