Kontrowersyjne pytania tendencyjne
Po nieudanych próbach udzielenia odpowiedzi zdenerwowany rzucił w stronę konkursowej komisji, że „pytania są tendencyjne”. Tendencyjne, jej zdaniem, pytanie dostała niedawno od Kuby Wojewódzkiego gwiazdka Julia Wieniawa. Ale po kolei. Udzielająca się wszechstronnie wspomniana artystka, która „śpiewa, tańczy, recytuje” i influenceruje, zasiadła na opatrzonej do bólu przez wielu rodaków kanapie wspomnianego „ponadsześćdziesięcioletniego szesnastolatka”.
Pojawienie się w tym głupawym programie jest dla wielu aktem artystycznej nobilitacji. Tak też zapewne pomyślała Julia Wieniawa. I zaiste, została zapamiętana przez miłośników kanapowego formatu. Tyle że bardziej niż artystyczne dokonania pozostała w świadomości telemaniaków jej wypowiedź dotycząca biedy.
„Jak 26-latka z pokolenia Z poradzi sobie z takim motto, że bieda to jest stan umysłu?” – zapytał Wojewódzki. Gwiazdka, choć zastrzegła, że ma świadomość, że to stwierdzenie kontrowersyjne, nie tylko zgodziła się z nim, ale spróbowała to udowodnić na swoim przykładzie. Żeby było bardziej wiarygodnie i optymistycznie, poinformowała, że wszystko, co osiągnęła, zawdzięcza wyłącznie sobie. Ponieważ, jak podkreśliła, nie pochodzi z bogatej rodziny (ojciec – projektant graficzny, matka – menedżerka artystki(!)), wszystko zawdzięcza sobie.
„Już jako dziecko wiedziałam, co mnie w życiu czeka – otworzyła się Julia. – Nieświadomie afirmowałam to swoje życie. Zawsze wiedziałam, że na wszystko będzie mnie stać, co będę chciała. Czułam to w trzewiach. Ale to nie wystarczy chcieć, tylko ciężko na to pracować. Robić swoje, nawet kiedy ktoś podcina ci skrzydła. Trzeba otrzepać się i poprawić koronę, jest to namacalne w moim przypadku”.
Powiedzieć, że po tej wypowiedzi internet zapłonął, to może ciut za dużo, ale na pewno zadymił. Artystka próbowała ten dym rozpędzić, przekonując, że była w stresie, pytanie było tendencyjne, a ona mówiła głównie o sobie. Tyle że, jak mawiano w czasach przedinternetowych: „Szto napiszesz pierom, nie wyrubiesz toporom”, co w przełożeniu na nasze wyrokuje, że „Nic nie plami tak, jak atrament”. Tyle że kiedyś mogłeś papier podrzeć, wyrzucić, spalić. Dziś, nawet jak wydaje ci się, że skasowałeś, człeku, własny internetowy wpis, to i tak gdzieś on zostanie. Kto się przejmie tłumaczeniem Wieniawy, że miała na myśli „ludzi żyjących w świecie możliwości, a niekorzystających z nich”? Czy popadnie ona teraz w, choćby wizerunkową, biedę?
Różni różnie biedę definiują. Rozpatrują ją w kategoriach fizycznych i duchowych. Zasadniczo jednak kojarzona jest z brakiem pieniędzy. Bo choć znane porzekadło mówi, że „pieniądze szczęścia nie dają”, to są tacy, którzy przyznają, że, owszem, święta to prawda, ale brak pieniędzy niejednemu już życie zmarnował. A Państwo co o tym myślicie?
Anna Wolańska