Komentarze
Wolni i szczęśliwi

Wolni i szczęśliwi

„Praca czyni wolnym” - pochwaliła się w telewizorze swoim wigorem i pracowitością aktorka Anna Mucha. Żeby było, że zaangażowana, że rozchwytywana, że gwiazda.

W programie swojego eks, czyli wiecznie młodego Jakuba Wojewódzkiego, przekonywała, że choć zapracowana, to właśnie dzięki pracy jest wolna. A żeby było, że obeznana też z wybitnymi dziełami, pochwaliła się wiedzą, że tak samo jak ona powiedział o pracy „jakiś filozof”. Znaczy - całą gębą intelektualistka. Żeby nie wypaść gorzej, a najlepiej lepiej, o sprecyzowanie słowa „jakiś” i wytypowanie autora sentencji pokusił się Wojewódzki.

„Nie wiem, czy to nie był jakiś bolszewicki filozof, no ale okej” – zdradził swój intelektualny zasób. „W każdym razie jakiś powiedział” – postawiła kropkę nad i Mucha. Po czym, jak na nowoczesną kobietę przystało, z naprawdę dużym zaangażowaniem przekonywała: „Ucieczka w pracę czyni mnie szczęśliwą i wolną”. Wydawać by się mogło, że artystka, która szkołę zaliczała sporo przed reformą Barbary Nowackiej, potrafi nie tylko bezwiednie wypowiedzieć zasłyszane gdzieś hasło, ale też zna jego tragiczny kontekst. Okazuje się, że nic bardziej mylnego. „Praca czyni wolnym”, czyli „Arbeit macht frei”, hasło kojarzone głównie z obozem w Oświęcimiu, ale umieszczane też przy bramach innych niemieckich obozów, w szarych komórkach Anny Muchy (aktorki, która grała i w „Korczaku”, i w osławionej „Liście Schindlera”) się nie przechowało. A szkoda. Bo gdyby je kojarzyła, nie porównałaby swojej pracy z pracą obozowych więźniów. I z ich obozową „wolnością”. Wydaje się niemożliwe, żeby ludzie, którzy uzurpują sobie prawo do przewodzenia innym i pouczania ich, nie mieli podstawowej wiedzy dotyczącej ich ojczyzny. A może tylko… „tego kraju”, co by wyjaśniało ich właśnie taki deficyt.

Wolny i szczęśliwy poczuł się też aktualny minister finansów i gospodarki. Ukryty do niedawna w którymś tam szeregu Andrzej Domański (mówią, że „Pożyczka” to jego drugie imię), podobnie jak Mucha i Wojewódzki błysnął intelektem. Pytanie, czy będzie głosował za odebraniem Zbigniewowi Ziobrze immunitetu i pociągnięciem go do karnej odpowiedzialności, rozświetliło jego raczej nieskorą do świetlistości twarz i zaowocowało radosną odpowiedzią, że tak, że ręka mu nie zadrży, bo dla takich właśnie chwil on żyje. Sto lat, panie ministrze! Polityczna zemsta w najczystszym wydaniu. SokzBuraka jest pełen podziwu dla pana. No i znalazł się pan nareszcie w „elitarnym” politycznym gronie.

Źle się dzieje w państwie polskim. Dla artystycznej „elity” nadrzędnym problemem są sprawy seksu i zmiany płci, dla „elity” rządowej zemsta na politycznych przeciwnikach. A dla jednych i drugich Polska to tylko „ten kraj”. Przekonajcie mnie, że to „elitarne” towarzystwo nie jest z jakiegoś nadania. Albo lepiej – sami sobie uświadomcie, z jakiego nadania jest.

Anna Wolańska