Diecezja
Parafia Okrzeja
Parafia Okrzeja

Podziemia wciąż skrywają tajemnice

Zakończyła się rewitalizacja kościoła św. Apostołów Piotra i Pawła w Okrzei. Został wzmocniony i odnowiony na zewnątrz.

Przy okazji dokonano ciekawych odkryć, które rozpalają wyobraźnię historyków. Stojący w centrum miejscowości zabytkowy kościół, ufundowany przez prababkę Henryka Sienkiewicza - Teresę z Lelewelów Cieciszowską, wielokrotnie przechodził naprawy. Czas jednak robił swoje. Fundamenty i ściany uszkadzała wilgoć, a tynk na ścianach zaczął pękać i odpadać. Kompleksowego remontu trudno byłoby się podjąć ze środków parafii, gdyby nie rządowy programu Polski Ład - Zabytki.

Koszty całej inwestycji wyniosły nieco ponad 1,1 mln zł. Dofinansowanie w kwocie 500 tys. zł wpłynęło za pośrednictwem gminy Krzywda. Do tego doszły dodatkowe prace, jak odnowienie ściany frontowej, wymiana gzymsów, schodów głównych, słupów bramowych i budowa bocznego wejścia od strony wikariatu.

 

Nowa elewacja i granit na placu

Kluczowe znaczenie miało zastosowanie drenażu i odwodnienie kościoła. – Do tej pory nie było izolacji oddzielającej fundament od gruntu, więc budynek podsiąkał wilgocią – wyjaśnia proboszcz parafii ks. kan. Sylwester Borkowski. Aby osuszyć fundamenty, wykonawca odsłonił je, położył głęboki na ponad metr drenaż, a w miejsce po wybranej ziemi wysypał tłuczniem i przykrył kostką granitową. Odprowadził też wody deszczowe do specjalnego zbiornika. Wymagało to usunięcia starej, cementowej kostki wraz z podłożem i położenia nowej – kamiennej na całym placu kościelnym. – Zakładana początkowo wersja kostki brukowej łupanej została zmieniona na podobną, ale płomieniowaną, co zwiększyło koszty trzykrotnie. Uzyskaliśmy jednak gładszą powierzchnię chodnika. Na pokrycie dodatkowych kosztów nie otrzymaliśmy dofinansowania i parafia musiała je pokryć ze środków własnych – tłumaczy proboszcz.

Widoczne efekty dał także remont elewacji frontowej wraz z gzymsem, który rozpadał się z powodu złego zabezpieczenia przed wodą. Elewacja została wykonana specjalnym tynkiem renowacyjnym, a gzymsy i obróbki blacharskie – blachą miedzianą.

 

Barierki nadal przeszkadzają

Sporo pracy wymagała przebudowa wszystkich wejść (głównych i bocznych przez zakrystię) oraz schodów od ulicy. – Schody pokryte płytami lastrykowymi i małymi płytkami z marmuru były niewygodne i bardzo śliskie. Stare fundamenty się rozpadały, były wykonane z polnych kamieni na wapienno glinianej zaprawie i dały się rozebrać zwykłym łomem. Po wykonaniu nowej podbudowy, położono stopnie z bloków kamiennych. A od strony południowej musieliśmy też rozebrać słupy ogrodzeniowe w parkanie i poszerzyć przejście do prowadzenia konduktów pogrzebowych, aby pod kościół mógł wjechać samochód pogrzebowy. To bardzo usprawniło komunikację, gdyż przebudowa drogi i zmiana oznaczeń na jezdni uniemożliwia korzystanie z bramy głównej. Zupełnie zmienił się wygląd i otoczenie kościoła. Zostały wykonane granitowe schody główne i balustrady. Aby zniwelować różnice poziomów między chodnikiem przy jezdni a drzwiami kościoła wynoszącą ponad 3 m, zastosowano schody pośrednie. Mamy obecnie czteroetapowe schody: 11 stopni od chodnika i 3×3 stopnie na placu – tłumaczy ks. S. Borkowski.

Modernizacja wejścia na plac kościelny od strony zachodniej nie obyła się bez problemów. W styczniu 2025 r. długo toczyły się dyskusje na temat barierek bezpieczeństwa ustawionych przez zarząd dróg powiatowych wzdłuż bramy głównej. Ostatecznie powiat obiecał zrobić barierki otwierane na czas procesji Bożego Ciała i ważniejszych uroczystości.

 

Co znajduje się pod posadzką?

Duże emocji wzbudziły podczas prac niespodziewane odkrycia na terenie przykościelnym. W trakcie robienia wykopów przy północnym fundamencie robotnicy odsłonili dwa grobowce. Były całkowicie zasypane i brakowało na nich jakiejkolwiek inskrypcji. Odkrycie objęli nadzorem archeolog i konserwator zabytków z Białej Podlaskiej. Po dokładnym zbadaniu grobowców opisali je i ponownie zasypali, pozostawiając w takim stanie, w jakim zostały odnalezione.

Inną zagadką są podziemia kościoła. Ich istnienie potwierdzałyby głębokie i mocne fundamenty. – Sięgają 3,5 m, więc pod kościołem powinny być piwnice. Ale fundament był nienaruszony, bez wejść, okienek czy śladów po nich – oznajmia proboszcz parafii. Zapowiada, że tą sprawą się zajmie w przyszłości, tym bardziej że na środku kościoła, na posadzce, są widoczne zmiany. – Podłoże obniżyło się o około centymetr, a płytki uległy rozluźnieniu. Nasuwa się wniosek, że pod spodem jest jakaś przestrzeń. A ewentualne wejście do piwnic spodziewam się znaleźć od strony prezbiterium – mówi.

Tomasz Kępka