Bez tunelu?
W szpitalu w Grójcu inna młoda matka nie przeżyła „cesarki”. Na komendzie w Piasecznie pijany przełożony (dowódca - o ironio! - policyjnego oddziału prewencji) zgwałcił 22-letnią stażystkę. Widzą Państwo te protestacyjne marsze czarnych parasolek? Tę jaskrawość czerwonych błyskawic? Słyszą Państwo wywrzaskiwane: „Ani jednej więcej!”? I to wszechobecne przewodnie hasło postępowych towarzyszek: „wypi…alać”? Nie? Proszę nie regulować odbiorników. Ani nie przejmować się wadą słuchu i wzroku. To tylko niechciejstwo Marty Lempart et consortes.
A tak by się ładnie prezentowały czarne parasolki na tle hojnego w ostatnim czasie śniegu. Pod ostrzałem iluminacji czerwonych błyskawic. Ale dziś Marcie Lempart taki strajk, takie ogłaszanie piekła kobiet w ogóle nie jest potrzebne. Ba, mogłoby nawet zaszkodzić. Wszak swoją dozgonną wdzięczność Donald Tusk już bojowniczkom wyraził – natychmiast po wygranych wyborach. Co z tego, że ni słychu, ni widu realizacji tak hojnie składanych przez niego obietnic. Ani legalnej aborcji na życzenie nadal bidulki nie mają. Ani takiego, jak by chciały, dostępu do antykoncepcji. Seksualnej edukacji też się jakoś naród niekoniecznie chce poddać.
Ale żeby kto nie pomyślał zaraz, że to premier Tusk za tym stoi. Wszystko przez prezydenta. Nie tego, który miał być. Tylko tego, który – jak narzekała Lempart po ogłoszeniu wyników wyborów – „stał się ulubieńcem zwłaszcza Polaków z wykształceniem podstawowym i zawodowym. Nieco ponad połowa Polski wybrała naziola, homofoba, antysemitę, złodzieja, kłamcę, malwersanta, kibolskiego osiłka, uzależnionego od snus. Wielbiciela Trumpa, wroga UE” (prawda, że to piękny przykład Lemparcianej tolerancji?). Czy może dziwić, że z takimi predyspozycjami Nawrocki nie ma nawet bladego pojęcia o seksualnych potrzebach kobiet? „Nie tylko nie ma światła w tunelu, ale tunelu też nie ma” – słusznie ubolewała naczelna strajkowniczka.
Mimo to, a może właśnie dlatego Strajk Kobiet zapowiedział powstanie Funduszu Oporu. „Bo trzeba będzie nie tylko protestować, ale i wygrać kolejne wybory”. Najlepiej wszystkie.
Jak tylko śnieg się roztopi i zawisną wyborcze bilbordy, opórtunistki pewnie znów się ujawnią. Ale i póki co nie zasypiają gruszek w popiele. Główny sprawca ich nieszczęścia, prezydent Karol Nawrocki, nieustająco jest przez nie atakowany. Np. prof. Środzie nie pasowała ostatnio szopka przed Pałacem Prezydenckim: „święta rodzina, niemowle i… godło Polski” – „element narodowej propagandy”. A jak wiemy, dla prof. Środy nie ma gorszego elementu propagandy niż narodowy właśnie. Równie aktywna w krytykowaniu prezydenta (jak przystało na młodą, wykształconą, z wielkiego miasta, konsekwentnie nazywa Karola Nawrockiego rezydentem) pozostaje – niegdyś aktorka, dziś podobnie jak prof. Środa dramatycznie zabiegająca o publiczny byt – Joanna Szczepkowska.
Ego wspomnianych tu pań mogłoby być przedmiotem naukowych badań. I wtedy by naprawdę miały wielką szansę zaistnieć. W tunelu.
Anna Wolańska