Oblicze nie z tego świata
Pierwszym z nich jest Mandylion (z aramejskiego: ręcznik) z Edessy. Wiąże się go z osobą króla Abgara V, który żył w tym samym czasie co Jezus. Władca chorował na trąd. Nie mogąc znaleźć lekarstwa na swoją dolegliwość, postanowił poprosić o pomoc Nauczyciela z Nazaretu, którego sława dotarła aż do Edessy. Posłał do Chrystusa swego współpracownika Ananiasza, wyposażając go w list, w którym zapraszał Jezusa do siebie. Poprosił też wysłannika, aby ten namalował mu portret Nauczyciela.
Podanie mówi, że Chrystus, widząc nieudane próby Ananiasza, obmył sobie twarz i odcisnął ją na ręczniku, a potem podarował go posłańcowi króla. Obiecał też, że Abgar zostanie uzdrowiony. Mówi się, że król doznał uleczenia już po tym, gdy ujrzał oblicze Jezusa odbite na ręczniku. Mandylion początkowo był umieszczony w Edessie w widocznym miejscu, ale gdy nastały niespokojne czasy, postanowiono go zamurować – chowając w murze, w niszy wyłożonej ceramiką.
Porównania z całunem
Mandylion odkryto na nowo po kilku wiekach. Gdy otwarto skrytkę w murze, okazało się, że wizerunek z płótna w nieznany sposób odcisnął się na ceramice, którą wyłożono niszę. Relikwia znów odbierała publiczną cześć. Była znana na całym Środkowym Wschodzie. Św. Jan Damasceński w 700 r. pisał: „Ten, który wszystko wie, i wszystko może, wziął kawałek materiału, przyłożył go do twarzy i odcisnął na tym Swój wizerunek. I to wszystko zostało zachowane aż do dziś”. W 943 r. mandylion przewieziono z Edessy do Konstantynopola. Był on tak popularny, że zaczęto tworzyć jego kopie (znane do dziś kopie: watykańska, genueńska czy ikona Najświętszego Oblicza z Nowogorodu). W 1204 r., podczas czwartej krucjaty, relikwia zaginęła. ...
Agnieszka Wawryniuk