Komentarze
Prawdziwy sprzeciw

Prawdziwy sprzeciw

„Kontestacja, kontestacja - to jest dobre na wakacjach. Za to w szkole wszyscy grzeczni, uczesani i bezpieczni”. Tak śpiewał w latach dawnej świetności zespół Big Cyc.

Pokpiwał sobie z tych, którzy buntowali się na pokaz, niczym tak naprawdę nie ryzykując. Schyłkowa komuna miała większe problemy niż jeżdżące „na Jarocin” małolaty. Na ich wykrzykiwaną przy kilku gitarowych akordach niechęć do peerelowskiej szarzyzny władza patrzyła przez palce. Punki, skini i metale mogli czasem oberwać milicyjną pałą, ale to nie oni ginęli z rąk tzw. nieznanych sprawców, tylko działacze podziemnej Solidarności i księża.

Wcześniej, w głębszym PRL-u, też takich pseudobohaterów nie brakowało. Satyryk Janusz Szpotański w swoich kupletach używał terminu „gęgacze”. Chodziło o inteligentów lansujących się na czytaniu przemyconej z Zachodu literatury i marudzeniu na system przy kawiarnianych stolikach. ...

Adam Białczak

Pozostało jeszcze 85% treści do przeczytania.

Posiadasz 0 żetonów
Potrzebujesz 1 żeton, aby odblokować ten artykuł