Aktualności

Rumuński skandal obnaża naiwność rządu Tuska ws. SAFE

W polityce rzadko się zdarza, aby najczarniejsze scenariusze, przed którymi lojalnie i głośno ostrzegaliśmy, ziszczały się tak szybko i z tak brutalną dokładnością. SAFE staje się niechlubnym przykładem.

Jeszcze niedawno z całą stanowczością alarmowałem Państwa przed unijnym programem pożyczkowym SAFE. Mówiłem wprost: zaciąganie wielomiliardowych zobowiązań na cudze interesy to w istocie finansowa smycz i faktyczne dofinansowywanie niemieckich koncernów ze środków wyciągniętych z kieszeni polskich podatników. Wtedy tak zwana Koalicja 13 grudnia zbywała te argumenty aroganckimi uśmiechami i zaklęciami o europejskiej solidarności. Dziś maski ostatecznie opadły, a my otrzymaliśmy namacalny dowód na to, jak potężnym zagrożeniem jest ten mechanizm.

Tego dowodu dostarczyła nam właśnie Rumunia, co skrzętnie odnotowują dziś media. To państwo, podobnie jak Polska, miało być wielkim beneficjentem programu SAFE, z pulą ponad 16 mld euro na pilną modernizację armii. I co się wydarzyło w momencie, gdy przyszło do finalizowania kontraktów na wozy bojowe czy systemy obrony przeciwlotniczej? Zagraniczni producenci uzbrojenia – na czele z gigantami zza naszej zachodniej granicy, takimi jak Rheinmetall – nagle, na ostatniej prostej, drastycznie podnieśli ceny. Rumuński minister obrony, Radu Miruță, nie ukrywa wściekłości: żądania finansowe zachodnich partnerów wzrosły z dnia na dzień o szokujące 30% w stosunku do pierwotnych ustaleń!

Dlaczego koncerny zbrojeniowe posuwają się do tak bezczelnego szantażu? Odpowiedź doskonale ukazuje patologię całego systemu. Oni świetnie wiedzą, że unijne ramy programu narzucają morderczą presję czasu – umowy muszą zostać sfinalizowane do końca maja 2026 r. Wielki kapitał kalkuluje z cyniczną precyzją: skoro jest unijna „dotacja” i goniące państwo terminy, to można wydoić budżet do cna. Co gorsza, mimo gigantycznych narzutów cenowych zagraniczni dostawcy odmawiają zwiększenia offsetu i transferu kluczowych technologii dla lokalnego przemysłu. Chcą zgarnąć krocie i zostawić państwo-biorcę z potężnym długiem.

Rumuński wicepremier zapowiada weto dla tego korporacyjnego dyktatu. A jak na tym tle wygląda Polska? Zgodnie z planem nasz kraj ma zostać obciążony pożyczkami na kwotę niemal 44 mld euro. Łatwo sobie wyobrazić, jak zachodnie koncerny już zacierają ręce na wieść o tym, jak potężny tort będą mogły podzielić między siebie naszym kosztem. Prezydent RP Karol Nawrocki zachował się jak prawdziwy mąż stanu, wetując ustawę wdrażającą ten szkodliwy program i proponując, wspólnie z szefem NBP, własne rozwiązanie. Niestety, rząd Donalda Tuska z uporem maniaka prze do przodu, ignorując głosy rozsądku i obrażając tych, którzy domagają się obrony polskiego interesu narodowego.

Przypadek Rumunii to dla nas ostateczne, czerwone światło alarmowe. W 100% potwierdza to, co zdiagnozowałem w poprzednich felietonach: SAFE to nie jest żadne wsparcie. To wyrachowany biznesowy szwindel. To instrument ścisłej kontroli, w ramach którego zmusza się suwerenne państwa do przepłacania za sprzęt i rujnowania własnego, rodzimego potencjału zbrojeniowego.

Jeśli obecna ekipa rządząca nie powstrzyma tego szaleństwa, skończymy z gigantycznym długiem dla przyszłych pokoleń, chaosem logistycznym w armii i staniemy się zbrojeniowym lennikiem Berlina oraz Paryża. Bezpieczeństwo naszej Ojczyzny – szczególnie tu, w narażonej na ogromną presję Polsce wschodniej – to nie jest pole do lukratywnych eksperymentów dla zachodnich sąsiadów. Tym bardziej, że na stole mamy gotowe alternatywne rozwiązanie, które może zapewnić bezpieczeństwo naszych granic.

GRZEGORZ BIERECKI – SENATOR RP