Nie wiem po raz który, ale za mojego, trwającego przeszło pół wieku, żywota pewnie już ze dwadzieścia razy zapowiadano i odwoływano rychły zgon cywilizacji.
Tym razem koniec łez padołu ogłosili nie jacyś megaekolodzy tudzież pomniejsi obrońcy muszki owocówki, ale… sam wielki Donald Trump. Kiedy prezydent USA zaraz po dyngusie i zakończeniu świątecznej nirwany napisał w mediach społecznościowych: „Dzisiaj w nocy zginie cała cywilizacja i nigdy już nie powróci. Nie chcę, żeby tak się stało, ale najprawdopodobniej tak będzie”, analitycy, dziennikarze i politycy niemal na całym świecie zaczęli masowo tracić rozum i elementarną zdolność oceny rzeczywistości. A przecież każdy, kto ma choć odrobinę oleju w głowie, wie, że Donald Trump od lat mówi różne niestworzone rzeczy i ma swój charakterystyczny styl bycia.