Rozmowy

Kiedy schodzą z drogi wiary

Rozmowa z s. Zoją Dombrowską z Szensztackiego Instytutu Sióstr Maryi.

Dla wierzących rodziców odejście ich dziecka od wiary - a z badań wynika, że w 80% przypadków dzieje się to przed ukończeniem 23 roku życia - to prawdziwy cios. Da się wskazać przyczynę kryzysu wiary u młodych?

Na pewno obawiałabym się udzielić jednej odpowiedzi czy podsuwać pomysł na rozwiązanie takiej sytuacji, bo ile osób, tyle historii. Jeśli już chcemy pytać, to zastanówmy się „po co, w jakim celu?”, a nie „dlaczego mnie to spotkało”. Wszystko co nas spotyka, dzieje się po coś, tyle, że nie widzimy tego w danym momencie, szczególnie jeśli jest to dla nas bolesne. To Bóg prowadzi człowieka i robi to w taki sposób, który uważa za najlepszy.

My jesteśmy powołani do tego, żeby tę swoją historię odczytać i ją wypełniać.

 

Rodzicom zależy na tym, by zrozumieć, czemu – skoro dali swemu dziecku solidny fundament religijny – pewnego dnia schodzi ono z tej drogi.

I zwykle im się to nie udaje. Co często prowadzi do tego, że zaczynają obwiniać siebie. Bywa, że rozżaleni wprost pytają: co zrobiliśmy nie tak? Oczywiście z dziećmi zawsze warto i trzeba rozmawiać, np. pytać, dlaczego straciło wiarę, czemu nie chce chodzić do kościoła itd. Ale na spokojnie, bez emocji i pretensji.

 

Chcieliby mieć też poczucie, że panują nad swoją rodziną, a ich wychowanie, praca, miłość, wiara przyniosą owoce – właśnie w dzieciach.

To prawda, ale trzeba pamiętać, że wpływ na dzieci mają tylko do pewnego momentu. Nie są one ani ich własnością, ani przedmiotem, którym rozporządzają. To ludzie, którzy są im dani na jakiś czas, żeby ich wychować i uczynić samodzielnymi. Oni są dziećmi Bożymi z ich własną historią i powołaniem, rodzice mają im tylko pomóc odnaleźć siebie, swoją drogę życiową w dorosłości. Na tym ich rola zasadniczo się kończy. Trzeba się z tym pogodzić. ...

Monika Lipińska

Pozostało jeszcze 85% treści do przeczytania.

Posiadasz 0 żetonów
Potrzebujesz 1 żeton, aby odblokować ten artykuł