Kościuszko, guzik i podróże
Otwarcie ekspozycji „W służbie wolności. 280. rocznica urodzin Tadeusza Kościuszki” w lutym zbiegło się z wyjazdem kolekcjonerki do Australii (cel - Góra Kościuszki), stąd obyło się bez fety i uroczystego wernisażu. Za to goszcząc w muzeum 19 kwietnia, A. Kowalczyk do opowieści o swojej życiowej pasji dołożyła barwne wspomnienia z wyprawy na południową półkulę, gdzie wyruszyła w towarzystwie Marcina Zdrojewskiego, który tego dnia również przybył do muzeum.
Dyrektor MR Sławomir Kordaczuk, rozpoczynając spotkanie, przypomniał, że M. Zdrojewski jest specjalistą w zakresie dziejów powstania listopadowego i właścicielem największej prywatnej kolekcji pamiątek z tego zrywu narodowościowego.
Wizerunek bez rysy?
Z wykształcenia A. Kowalczyk jest geografem, dlatego podróżowanie łączy się w jej życiu z kolekcjonerstwem. – Pytanie, które zadają mi wszyscy, brzmi: „Dlaczego Kościuszko?”. By to wyjaśnić, odwołam się do tradycji Aborygenów, którzy mówią: „To nie jest tak, że my patrzymy na niektóre rzeczy. To niektóre przedmioty mają moc przyciągania naszych spojrzeń”. W moim przypadku taką moc ma Kościuszko – wyjaśniła.
Jej fascynacja postacią naczelnika zaczęła się w 2017 r., ogłoszonym Rokiem Kościuszkowskim w związku z 200 rocznicą jego śmierci. ...
LI