Ogarnijcie się!
Ogarnijcie się!
Kryzysy w ugrupowaniach politycznych nie są ani zjawiskami nowymi, ani rzadko spotykanymi. Pojawiają się praktycznie po każdej wyborczej porażce.
Na przegranej najbardziej cierpi przywódca partii, który albo z automatu traci swoją posadę, albo boryka się z permanentną utratą autorytetu wśród dużej grupy działaczy i zwolenników ugrupowania. Wówczas też górę biorą emocje. Spada sondażowe poparcie. Nasila się krytyka ze strony wyborców. W partii pojawiają się rozłamowcy usiłujący przeciągnąć na swoją stronę jak największą grupę czołowych działaczy oraz zwabić potencjalny elektorat.
Na przegranej najbardziej cierpi przywódca partii, który albo z automatu traci swoją posadę, albo boryka się z permanentną utratą autorytetu wśród dużej grupy działaczy i zwolenników ugrupowania. Wówczas też górę biorą emocje. Spada sondażowe poparcie. Nasila się krytyka ze strony wyborców. W partii pojawiają się rozłamowcy usiłujący przeciągnąć na swoją stronę jak największą grupę czołowych działaczy oraz zwabić potencjalny elektorat.
Od przeszło dwóch lat z taką sytuacją mamy do czynienia w Prawie i Sprawiedliwości. Partia Jarosława Kaczyńskiego wprawdzie wygrała ostatnie wybory parlamentarne, ale straciła realną władzę, co stało się początkiem trwającego po dziś dzień impasu.
Regularna walka o schedę po prezesie wszystkich prezesów i wpływy w partii trwa od co najmniej dekady. ...
Leszek Sawicki