- Chcę być Pelo - mówi niewyraźnie z powodu wady wymowy, co w jego ustach znaczy: chcę być duży jak Spider-Man. W marzeniach porównuje siebie do bohatera o nadludzkiej sile i sprawności. Marzenia drobnego i wrażliwego chłopca o pięknych ciemnych, ale smutnych oczach weryfikuje jednak życie. Od początku to istny bieg z przeszkodami.
– W sierpniu 2024 r. zostałam wraz z mężem rodziną zastępczą dla Szymka. Do naszego domu w Kotuniu trafił po raz drugi jako trzyletnie dziecko. Wcześniej byliśmy rodziną zastępczą dla jego mamy, która po osiągnięciu pełnoletniości mieszkała u nas również – zaczyna opowieść Agata Kozubaj. – Życie toczy się różnie; w pewnym momencie poznała chłopka i zaszła z nim w ciążę. Ten jednak nie chciał uznać dziecka; trzeba było zakładać sprawę w sądzie o ustalenie ojcostwa i alimenty – wyjaśnia. Szymek od urodzenia mieszkał wraz z mamą w domu państwa Kozubajów. – Bardzo szybko dołączył do nich kolejny partner matki chłopca. Niestety, młody i zdrowy człowiek nie garnął się do żadnej pracy. Cała trójka utrzymywała się więc z różnego rodzaju świadczeń przyznanych Szymkowi – dopowiada.
– Kiedy poprosiliśmy, by młodzi wreszcie zaczęli dokładać się przynajmniej do rachunków, wówczas mężczyzna wyprowadził się. Po cichu wyniosła się też mama Szymka, zabierając ze sobą chłopca i nie informując nas, dokąd jedzie. Wyszła z domu z jedną reklamówką z ubraniami. Jak się później okazało, posadziła dziecko na rowerze i przejechała nim do swego partnera 70 km. Zerwała z nami kontakt – tłumaczy.
Można powiedzieć, że sytuacja jednak zatoczyła koło. ...
Małgorzata Kołodziejczyk