Pamięć i duma zwyciężyły
21 czerwca mieszkańcy ziemi ryckiej, trojanowskiej i okolic wspominali 80 rocznicę śmierci mjr. Mariana Bernaciaka.
W uroczystościach upamiętniających dowódcę 15 Pułku Piechoty Wilków AK wzięli udział miłośnicy historii. Miejsca związane z wyklętym odwiedzili motocykliści z Rajdu Katyńskiego i klubu „Wilczym śladem”. Pojawili się też m.in. reprezentanci Ruchu Obrony Granic i grupa rekonstrukcyjna odtwarzająca partyzantów antykomunistycznych.
Obchody rozpoczęła Msza św. w ryckim kościele w intencji mjr. M. Bernaciaka. – Od niego mamy się uczyć, jak należy dziś kochać ojczyznę i jak jej bezinteresownie służyć – mówił ks. prałat Stanisław Chodźko, proboszcz parafii Najświętszego Zbawiciela. W kazaniu poddał analizie sens walki i śmieci mjr. M. Bernaciaka i żołnierzy wyklętych, przywołując słowa Ewangelii – „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą”. – Można zabić wielu ludzi, ale gdy duch jest silny, on wszystko przezwycięży. Były w naszej historii trudne chwile, ale one wzmacniały naszą wiarę w Boga i miłość do ojczyzny – przekonywał ks. S. Chodźko. Jak mówił, walka niezłomnych miała niezaprzeczalny sens. – Dzięki temu, że w Polsce byli żołnierze niezłomni, komuniści, tocząc z nimi walkę, nie mieli już czasu zająć się innymi grupami społecznymi. I tak ocalała rodzina, powstawały katolickie małżeństwa, rodziły się dzieci, przetrwał Kościół i prywatne, rodzinne gospodarstwa rolne – wyliczał kaznodzieja. Jednocześnie przestrzegł przed zagrożeniem dla tych wartości w obecnych czasach. – Dziś duch nam osłabł, a to gorsze niż fizyczne unicestwienie. Gdy nic nam się nie chce i człowiek w nic się nie angażuje, wrogowie robią z nami, co chcą, mordując naszego ducha – zaznaczył ks. S. Chodźko.
Życie poświęcił wolności
Podczas uroczystości, dużo mówiono o mjr. M. Bernaciaku. – Był jednym z tych dowódców, którzy rozumieli, że prawdziwa niepodległość nie kończy się na granicach państwa, ale w sercach i pamięci narodu. Dla tej wolności „Orlik” poświęcił wszystko bez reszty. A jego żołnierze nie byli przypadkową grupą, lecz legalnym wojskiem. „Orlik” przeciwstawiał się mordom, prześladowaniom i torturom. Razem ze swoim oddziałem podejmował akcje samoobrony, uwalniał więźniów. Nie była to walka o władzę, ale o życie i wolność – przekonywał Mariusz Pawlak, prezes ryckiego koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.
Burmistrz Ryk nazwał „Orlika” bohaterem ziemi ryckiej, polskim patriotą i jednym z najważniejszych dowódców podziemia. – Jego śmierć nie była porażką. Stała się fundamentem dla kolejnych pokoleń Polaków walczących o wolną Polskę. Przez wiele lat trzeba było walczyć o wolność i przywrócenie imieniu M. Bernaciaka i jego żołnierzy należnej czci. Trzeba było walki z zakłamywaniem historii aż do dziś. Bo i teraz wysoko postawione osoby kwestionują przyrównują AK do morderców UPA. Dlatego dziękuję, że tak wiele osób przybyło na uroczystość. To wyraz wrażliwości i odpowiedzialności za pamięć – mówił Jarosław Żaczek. Podobnie wypowiadał się wójt Trojanowa Michał Jasek.
Tajemnica była świętością
Tego dnia odsłonięto na ścianie dworca PKS w Rykach odnowiony mural z podobizną bohatera. Na scenie parkowej odbył się też koncert – obok lokalnych wykonawców, jak Niebieskie Owieczki i soliści ogniska muzycznego, wystąpił Norbert „Smoła” Smoliński.
Uczestnicy święta odwiedzili też miejsca pamięci związane z „Orlikiem”. W miejscu jego urodzin, w Zalesiu, odbył się apel pamięci, a przed pomnikiem złożono kwiaty – podobnie przy krzyżu w Piotrówku, gdzie M. Bernaciak zginął.
W trakcie składania wiązanek w miejscu śmierci bohatera wspomnieniami podzielił się Tadeusz Doroś, syn jednego z żołnierzy „Orlika”. – Gdy miałem 21 lat, przyjechałem tu z partyzantami. Stanisław Królik, kronikarz oddziału mjr. M. Bernaciaka, kazał mi uklęknąć i złożyć przysięgę. W ten sposób zostałem wybrany na łącznika międzypokoleniowego, by kultywować pamięć o żołnierzach Orlika. Z tej tajemnicy – oprócz pięciu ważnych jej punktów – zwolnił mnie w 75 rocznicę śmierci M. Bernaciaka, w obecności Prezydenta RP Andrzeja Dudy, ostatni żołnierz „Orlika”. Od tego czasu opowiadam o tej przysiędze. A jako łącznik międzypokoleniowy, pracując na kolei, nieraz robiłem „pranie mózgów” młodym na temat żołnierzy wyklętych – opowiadał T. Doroś.
M. Bernaciak urodził się w Zalesiu k. Ryk jako syn rymarza. Ukończył gimnazjum Księcia Adama Czartoryskiego w Puławach, a następnie Mazowiecką Szkołę Podchorążych Rezerwy Artylerii w Zambrowie. We wrześniu 1939 r. stanął do obrony ojczyzny przed dwoma najeźdźcami: niemieckim i sowieckim. Udało mu się wyrwać z transportu do Katynia. Wrócił, by dalej służyć Polsce. Od początku okupacji organizował partyzantkę na terenie Ryk. W strukturach Związku Walki Zbrojnej, a później AK. Przyjął pseudonim Dymek, a następnie Orlik. Walczył z Niemcami, kolaborantami, bandytyzmem i komunistyczną dywersją. Stanął na czele inspektoratu puławskiego AK, a później zgrupowania partyzanckiego, które walczyło m.in. pod Wolą Zadybską, w Puławach, Lesie Stockim, Dęblinie, Opolu Lubelskim, Zwoleniu i innych miejscach. 24 czerwca 1946 r. mjr M. Bernaciak poległ pod Piotrówkiem w obławie służb bezpieczeństwa. Miał 29 lat. Jego ciała do dziś nie odnaleziono.
Tomasz Kępka