Aktualności
W cieniu głośnych Husarzy

W cieniu głośnych Husarzy

W połowie czerwca uwagę miłośników militariów przykuło powitanie pierwszych trudnowykrywalnych myśliwców F-35.

W cieniu efektownej uroczystości i szeroko relacjonowanego pokazowego przelotu nad Polską warto przypomnieć, co się dzieje w innej części Sił Powietrznych: w położonej na naszym terenie 23 Bazie Lotnictwa Taktycznego. A dzieje się sporo.

 

 

23 BLT w Mińsku Mazowieckim pod koniec maja obchodziła święto jednostki. Przy tej okazji miała miejsce symboliczna uroczystość: odsłonięcie znaku Eskadry Kościuszkowskiej na użytkowanych tu od niedawna samolotach FA-50. Skrzyżowane kosy i krakowska czapka na tle pasów i gwiazd przypominają o udziale amerykańskich ochotników w wojnie polsko-bolszewickiej. Były malowane na samolotach bojowych w okresie międzywojennym. W czasie wojny nosiły je maszyny słynnego dywizjonu 303, a po 1990 r. MiG-i-29 z jednostki w Mińsku.

 

Kontynuacja tradycji

– Kiedy skończył się w Polsce komunizm, ówczesny 1 Pułk Lotnictwa Myśliwskiego „Warszawa” dostał te tradycje w spadku. Przyjechali weterani dywizjonu 303, którzy formalnie i uroczyście przekazali je wraz z prawem użytkowania odznaki tej jednostce – mówi Wojtek Matusiak, historyk wojskowości, jeden z prelegentów towarzyszącej majowemu wydarzeniu konferencji historycznej.

Po wycofaniu MiG-ów tradycyjny znak przechodzi on na nowy sprzęt: południowokoreańskie FA-50. Symbolicznego odsłonięcia dokonał dowódca bazy, płk pil. Adam Kalinowski oraz Richard Kornicki, syn pilota Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, zaangażowany w kultywowanie pamięci o dokonaniach polskich pilotów w czasie II wojny światowej.

 

Latające public relations

Skrzyżowane kosy będą się pojawiać na kolejnych maszynach w miarę ich „wychodzenia” z restrykcji związanych z gwarancją fabryczną. Wspomina się też o pomalowaniu jednego samolotu historycznym oznakowaniem w wersji powiększonej. Taką ozdobę nosiły na grzbiecie dwa MiG-i: jeden kolorową, a drugi w odcieniach szarości (tzw. low-visibility). Na FA-50 z racji innego kształtu płatowca będzie to znacznie trudniejsze, ale wojsko nie chce rezygnować z takiej promocji. MiG-i ze specjalnym malowaniem robiły furorę na pokazach i manewrach w kraju i za granicą. Wielu zagranicznych miłośników lotnictwa robiło im zdjęcia, zastanawiało się „o co chodzi z tymi kosami i gwiazdkami”, szperało w internecie i dowiadywało się o czymś takim, jak wojna polsko-bolszewicka czy udział polskich lotników w bitwie o Anglię. – Mamy nowoczesny sprzęt, który już wkrótce zacznie latać za granicę na różnego rodzaju ćwiczenia. Będziemy rozsławiać nasze państwo na całym świecie – zapowiada płk Kalinowski.

 

Przed końcem roku w systemie

Obok kultywowania historycznej tradycji są oczywiście bieżące zadania oraz plany na przyszłość. Jeśli chodzi o „dziś”, najważniejszą informacją jest rosnąca liczba przeszkolonych na nowym sprzęcie pilotów, a także zrealizowana niedawno dostawa kierowanych pocisków powietrze-powietrze AIM-9 Sidewinder. Uruchomione w bazie niecały rok temu symulatory pracują dzień w dzień do późnego wieczora, a technicy trenują już nie tylko tankowanie i podstawową diagnostykę, ale również uzbrajanie i przezbrajanie samolotów w pociski i bomby. Wszystko to ma jeden cel: – Jednostka przygotowuje się do tego, by jeszcze w tym roku osiągnąć gotowość i utrzymywać parę dyżurną – zapowiada rzecznik 23 BLT ppłk Marcin Boruta.

Para dyżurna to część systemu obrony powietrznej Polski i całego NATO. Ma startować na każde wezwanie w ciągu kilku minut. Dwie maszyny i dwóch pilotów to z pozoru niewiele, ale żeby utrzymywać taką gotowość w sposób ciągły, trzeba mieć ich znacznie więcej.

 

Nie tak daleka przyszłość

23 BLT ma na razie jedną eskadrę FA-50, ale docelowo będą dwie. To oznacza konieczność rozbudowy infrastruktury. Powstaje już hangar, w którym będzie prowadzona obsługa instalacji paliwowych samolotów. Kończy się projektowanie i niedługo ruszy budowa hamowni, czyli miejsca do testowania silników odrzutowych (zarówno na samolotach, jak i wymontowanych). W planach są kolejne hangary i magazyny.

Kolejna seria FA-50 będzie miała lepszy radar, instalację do tankowania w powietrzu, rozszerzony asortyment uzbrojenia oraz łącze wymiany danych taktycznych, które pozwoli im działać w sieci z F-16 i F-35. Nowe maszyny miały przylecieć już w tym roku, ale problemy, jakie mieli Koreańczycy z uzyskaniem rządowych pozwoleń na integrację amerykańskiego wyposażenia i uzbrojenia, spowodowały kilkunastomiesięczne opóźnienie. – Te samoloty są już zbudowane. Znajdują się w zakładach firmy KAI. Przedstawiciele naszej bazy i Agencji Uzbrojenia raz na kwartał latają do Korei, by nadzorować stan prób i przygotowań. Pierwsze egzemplarze samolotów w wersji PL znajdą się u nas w pierwszej połowie przyszłego roku – informuje ppłk Boruta.

 

Warto jeszcze przypomnieć, że baza pod Mińskiem jest domem nie tylko dla bojowych odrzutowców. Od kilku lat swoje śmigłowce Blackhawk trzyma tu Jednostka Wojskowa „Grom”. Stąd latają pilnować wschodniej granicy bezzałogowce Bayraktar i Reaper. Kilka swoich maszyn ma też straż graniczna, która na razie korzysta z gościny w jednym z hangarów wojska, ale w niedługim czasie wybuduje własny.

Adam Białczak