Pokaż twarz, hejterze
Do powiedzenia mają tak naprawdę niewiele. Za to komentarze, jakimi szafują w internecie, to cały wachlarz prymitywnych chwytów. Od dwuznaczności, przez zwykły rechot, po wyzwiska i wulgaryzmy. Im dosadniej, tym - ich zdaniem, oczywiście - lepiej. Nie ma dla nich żadnej świętości.
Dlatego chętnie zabierają głos w mediach społecznościowych, np. pod postami na profilach parafialnych, stowarzyszeń i instytucji religijnych (także na FB profilu naszego tygodnika), uaktywniają się pod wpisami czy filmikami influencerów katolickich. Najczęściej nie ujawniają twarzy ani nazwiska, kryjąc się pod niewiele mówiącymi nickami.
Brak zgody na mowę nienawiści
– To ryzyko wkalkulowane w każdą działalność w przestrzeni cyfrowej – mówi o hejcie Patryk Bożemski. W mediach społecznościowych przedstawia się jako Ceremoniarz. Ma tysiące fanów. – Internet bywa bezwzględny, a tematy wiary, Kościoła czy moralności bardzo polaryzują społeczeństwo. Dlatego, chociaż z negatywnymi reakcjami mierzy się każda osoba publiczna, to twórca poruszający tematykę religijną w dwójnasób – stwierdza. Stawiając pierwsze kroki w świecie mediów, zamieścił w necie filmiki o czyszczeniu naczyń liturgicznych. Posypała się lawina wpisów – od zarzutów, że jako świecki nie powinien dotykać „świętych” naczyń, po wpisy uderzające w jego wiarę i w Kościół. – Komentarze merytoryczne toleruję; pytania i dyskusje dotyczące przepisów liturgicznych czy tradycji bardzo sobie cenię. ...
LI