Historia lubi się powtarzać
Ani słowa o prawdziwych motywach zbrodni i tym, że w islamie homoseksualizm karze się więzieniem, chłostą albo śmiercią. I to pogarda wobec „europejskich wartości” jest głównym motorem działań terrorystycznych. Bardzo symptomatyczne były słowa jednej z organizatorek parady LGBTQ, która po ataku wyraziła ubolewanie i w porywie szczerości wyznała, że kiedy dowiedziała się o tragedii, marzyła, aby napastnik „nie był Arabem-muzułmaninem, ale białym, heteroseksualnym chrześcijaninem”. Cóż, marzenie się nie spełniło. Nikt też nie ruszył pod meczety i szkoły koraniczne, w sieci nie pojawił się hejt pod adresem Allaha, Mahometa. Cicho sza… Lewacka hipokryzja w pełnym rozkwicie!
Odwróćmy sytuację i popuśćmy wodze wyobraźni: a co, gdyby jednak owo marzenie się spełniło? Gdyby zamachowcem okazał się katolik?
Wyobrażacie sobie Państwo tysiące ludzi atakujących wściekle kościoły, niszczących elewacje, wybijających szyby, wykrzykujących najbardziej wulgarne i bluźniercze hasła? Skowyt lewackich mediów (na czele z GW) piętnujących do piątego pokolenia wstecz terrorystę i jego rodzinę, obwiniających o nienawiść wszystkich wyznawców Chrystusa – od miejscowego proboszcza poczynając, i na papieżu kończąc?
Z analogiczną sytuacją mieliśmy do czynienia w Kanadzie, gdy pojawiły się doniesienia o rzekomych masowych grobach dzieci Indian przy dawnych katolickich szkołach. Oskarżenia po latach okazały się całkowitym kłamstwem, dokładne ekshumacje w wielu miejscach nie potwierdziły istnienia grobów (wszystkie doniesienia zostały oparte wyłącznie na przeprowadzonym przez młodą antropolog Sarah Beaulieu badaniu georadarem, które nie wykryło niczego poza anomaliami w gruncie w pobliżu byłej katolickiej szkoły). Ale spłonęły dziesiątki kościołów, a rozpętana wtedy antykatolicka furia, antykościelna nienawiść trwa do dzisiaj, pomimo udokumentowania oszustwa.
Czy to była „próba generalna”? A jeśli ktoś wpadnie na pomysł w Polsce (lub gdzie indziej), by dokonać prowokacji i oskarżyć katolików o coś, co poruszy społeczeństwo i rozpętać histerię nienawiści wobec nas, jakiej dotąd nie było? Sponsorzy się znajdą. I rzeczywiście zapłoną kościoły? Przy narastającej frustracji społeczeństwa wystarczy iskra, by rozpalić wielki ogień.
W historii wszystko już było. Pamiętają Państwo Nerona? Owszem, historycy nie są pewni, czy z jego rozkazu został podpalony Rzym w 64 r. n.e. Mniejsza o to. Faktem jest, że o pożar oskarżono chrześcijan. To na nich skupiło się całe odium nienawiści i to oni ginęli tysiącami w publicznych egzekucjach.
I wtedy marzenie aktywistki LGBTQ się spełni.
Ks. Paweł Siedlanowski