Kultura

Podlasie to moje miejsce na ziemi

Rozmowa z Agnieszką Panasiuk, Bialczanką, pisarką, miłośniczką Podlasia.

Biała Podlaska od lat jest bohaterką Pani książek niemal na równi z postaciami. Co sprawia, że właśnie do tego miasta i jego historii tak chętnie Pani wraca? Czy wciąż odkrywa Pani w nim nowe opowieści?

Biała Podlaska to mój dom, moje miejsce na ziemi, moja mała ojczyzna. Nie wyobrażam sobie mieszkać gdzie indziej i pisać o innych, odległych miejscach, które znam tylko pobieżnie. To właśnie południowe Podlasie mnie inspiruje i zasługuje na swoje miejsce we współczesnej literaturze.

Walory tego regionu, takie jak historia, przeszłość, osoby zamieszkujące tu przed wiekami, bogactwo przyrodnicze i kulturalne, nie zostały jeszcze w pełni odkryte, docenione, zbadane. Moja wyobraźnia ma tutaj duże pole do popisu i wciąż podsuwa nowe opowieści do przekazania. Swoją pracą staram się przybliżyć czytelnikom chociaż odrobinę tutejszego piękna i klimatu.

Jako rodowita Bialczanka patrzy Pani na historię regionu zarówno oczami badaczki, jak i osoby emocjonalnie związanej z tym miejscem. Czy są wydarzenia lub zakątki Białej, które wciąż czekają na swoją literacką opowieść?

Ukończyłam studia historyczne, ale nie uważam się za badaczkę ani specjalistkę od historii regionalnej. Zawodowo związałam się z zupełnie inną dziedziną. Czuję się raczej zbieraczką ciekawostek, korzystającą z dorobku prawdziwych badaczy – regionalistów. W historii mojego miasta, jego tradycjach kulturowych i zachowanych materialnych śladach przeszłości wciąż kryje się wiele inspiracji do literackich opowieści. To choćby legenda o figurze św. Michała Archanioła, którą Radziwiłłowie mieli odlać ze szczerego złota i ukryć w przepastnych lochach pod pałacem, czy okres pobytu w mieście młodego Stefana Żeromskiego, który zatrzymywał się w jednym z istniejących do dziś budynków bialskiej kolei. Historii z powiatu bialskiego zasługujących na powieść jest jeszcze naprawdę wiele.

Anastazja to kolejna silna kobieca bohaterka w Pani twórczości. Co najbardziej fascynuje Panią w opowiadaniu historii kobiet, które muszą podejmować trudne decyzje w czasach wielkich przemian?

Fascynuje mnie odwaga i determinacja kobiet, które przed laty, w XIX w., odważyły się przełamać obowiązujące przestarzałe schematy i wkroczyć na zupełnie nowe, nieprzetarte życiowe ścieżki. Był to czas, kiedy budziła się ich świadomość, a zarazem okres wielkich historycznych wydarzeń determinujących społeczne zmiany. Kobiety pragnęły zdobywać wiedzę, być niezależne, nierzadko same pracowały na swoje utrzymanie, dbały o swoją przyszłość. Dziś wiele z tych bohaterek pozostaje niedocenionych, choć w swoich czasach były prekursorkami zmian i wzorami do naśladowania dla współczesnych im kobiet. Po prostu zaczęły brać swój los we własne ręce, zyskując niezależność w świecie, który zmieniał się na ich oczach.

W Pani powieściach historia nigdy nie jest tylko tłem – wpływa na codzienne życie bohaterów i ich relacje. Czy łatwiej jest najpierw odnaleźć historyczne wydarzenie, wokół którego buduje Pani fabułę, czy odwrotnie – najpierw rodzą się bohaterowie, a dopiero później ich świat?

Z pomysłami na powieści bywa różnie. Czasem pierwsi pojawiają się bohaterowie, a innym razem inspiracją staje się konkretne wydarzenie. Tak było w przypadku „Burzy na Podlasiu”. Pracując nad trzecią częścią mojej poprzedniej serii „Sekrety Białej” i przygotowując tło historyczne, natknęłam się na opracowania dotyczące wydarzeń poprzedzających wybuch I wojny światowej. To przypomniało mi o nieco zapomnianym i marginalizowanym temacie rewolucji 1905 r., której 120 rocznicę obchodziliśmy w ubiegłym roku. Nawet podczas studiów większy nacisk kładziono na polityczne aspekty działalności partii robotniczych niż na podejmowaną przez nie walkę zbrojną.

Postanowiłam więc zgłębić ten temat i osadzić akcję „Burzy na Podlasiu” w realiach tamtych wydarzeń, rozpoczynając opowieść w 1904 r., czyli tuż przed wybuchem rewolucji. Biała Podlaska i południowe Podlasie nie były wprawdzie prężnymi ośrodkami przemysłowymi, dlatego wystąpienia robotnicze miały tu ograniczony zasięg. Rewolucja dotknęła jednak również pracowników majątków ziemskich, uczniów walczących o polską szkołę oraz unitów, którzy po latach prześladowań odzyskali możliwość oficjalnego powrotu do Kościoła rzymskokatolickiego.

Chciałam pokazać różne oblicza tych przemian, dlatego w powieści połączyłam wydarzenia rozgrywające się na przestrzeni czterech lat i przedstawiłam je w dwóch tomach. Ten celowy zabieg wyjaśniam czytelnikom we wstępie. Warto też dodać, że – poza Krzysztofem Wilczyłem – wszyscy przywołani przeze mnie członkowie PPS-u są postaciami historycznymi, mieszkańcami ówczesnej Białej Podlaskiej.

Czytelnicy cenią Pani książki za niezwykłą dbałość o realia historyczne. Z jakich źródeł korzysta Pani najchętniej i czy podczas pracy nad „Burzą na Podlasiu” natrafiła Pani na odkrycie, które szczególnie Panią zaskoczyło?

Rys historyczny powieści nie powstałby bez wnikliwej lektury źródeł i opracowań. Szczególne miejsce zajmują wśród nich liczne artykuły oraz publikacje książkowe Urszuli Głowackiej-Maksymiuk, poświęcone różnym aspektom rewolucji 1905 r. na terenie południowego Podlasia. Ta ceniona historyczka, przez wiele lat związana z Siedlcami jako dyrektor Archiwum Państwowego, jest dla mnie wybitną badaczką specjalizującą się w dziejach tego okresu. Korzystałam również z monografii Białej Podlaskiej, zwłaszcza z pierwszej części trzeciego tomu „Biała Podlaska w latach 1918-1939” autorstwa Henryka Mierzwińskiego.

Najcenniejszym źródłem okazały się jednak „Wspomnienia ze strajku szkolnego” Marii Bratkowskiej z domu Walewskiej, przywoływanej również w powieści. Zostały one opublikowane w zbiorze „Karty z przeszłości Białej”, wydanym w 1927 r. przez dyrektora bialskiego Gimnazjum Męskiego Wacława Nartowskiego. Taką wydawniczą perełką może poszczycić się dział wiedzy o regionie Miejskiej Biblioteki Publicznej w Białej Podlaskiej. Krótka relacja autorki, która jako ośmioletnia dziewczynka uczestniczyła w burzliwych wydarzeniach 1905 r., zrobiła na mnie ogromne wrażenie.

Z kolei najbardziej zaskoczyła mnie postawa hrabiego Zamoyskiego, który w swoich dobrach położonych w okolicach Parczewa pozwolił zaborcy bezwzględnie tłumić protesty robotników rolnych. Odniosłam wrażenie, że bardziej zależało mu na ochronie własnych interesów niż na losie swoich rodaków.

W „Burzy na Podlasiu” pojawiają się autentyczne miejsca związane z Białą Podlaską i okolicami. Czy ma Pani swoje ulubione miejsce w regionie, do którego wraca Pani nie tylko jako pisarka, ale przede wszystkim jako mieszkanka Podlasia?

Tak, oczywiście. Bardzo lubię odkrywać nasz region i spędzać czas na jego poznawaniu. Szczególnie bliska jest mi nadbużańska, nadgraniczna część Podlasia, pełna pięknych, tajemniczych lasów skrywających zapomniane zabytki i ślady przeszłości. Nie wyobrażam sobie urlopu bez choćby jednodniowego wyjazdu do Kodnia. Spacerując wokół sanktuarium i jego okolicach, ładuję swoje „akumulatory”, cieszę się atmosferą spokoju, wyciszenia i harmonii. Z kolei w Białej Podlaskiej lubię zaglądać w mniej znane zakątki miasta i na nowo odkrywać jego historię, która niezmiennie mnie inspiruje.

Pani powieści zachęcają do spojrzenia na historię Białej Podlaskiej z zupełnie innej perspektywy. Jaką refleksję chciałaby Pani pozostawić czytelnikom po lekturze historii Anastazji – o przeszłości regionu, ale też o współczesnych wyborach i relacjach między ludźmi?

Myślę, że tym razem czytelnicy zechcą we współczesnej Białej Podlaskiej odnaleźć ślady i zabytki uprzemysławiającego się miasta sprzed wieku. Choć z dawnej fabryki Raabego pozostał jedynie komin stojący dziś przy centrum handlowym, być może zainteresują ich również inne miejsca przywołane na kartach powieści.

„Burza na Podlasiu” nie jest jednak wyłącznie powieścią historyczną. Koncentruje się również na duchowym dojrzewaniu Anastazji i decyzjach, jakie podejmuje. My również codziennie dokonujemy przeróżnych wyborów – tych zwyczajnych, do których nie przykładamy należytej uwagi, ale i tych trudnych, nad którymi musimy się dłużej zastanowić. To od nas zależy, czy pozostaniemy wierni własnym wartościom i ideałom. Choć przeszłości nie da się zmienić, zawsze możemy zawalczyć o swoją przyszłość – tak jak moja bohaterka.

Dziękuję za rozmowę.

 


Agnieszka Panasiuk – z wykształcenia historyczka, zawodowo związana z administracją. Laureatka konkursów literackich, autorka powieści obyczajowo-historycznych, w których z pasją przybliża dzieje i kulturę rodzinnego regionu. Debiutowała powieścią „Podróże serc”, a następnie wydała trylogię „Na Podlasiu”: „Antonia”, „Cecylia” i „Aleksandra”, a także powieść „Ścieżki Elizy”. Jest również autorką cyklu „Sekrety Białej”, na który składają się książki: „Kamienica”, „Leśniczówka”, „Chata” i „Dworek”. Jej najnowsza, dwutomowa powieść „Burza na Podlasiu” – „Anastazja” i „Krzysztof” – przenosi czytelników do Białej Podlaskiej z początku XX wieku, ukazując losy bohaterów na tle wydarzeń rewolucji 1905 r.

DY