Starość nie musi boleć
Dlaczego jako społeczeństwo uznaliśmy, że starość musi boleć i z jakimi największymi mitami na ten temat walczy nowoczesna medycyna?
Bardzo często słyszę od osób starszych: „Pani, w moim wieku musi boleć”. Za każdym razem odpowiadam: „Nie, nie musi”. To jedno z najbardziej krzywdzących przekonań dotyczących starzenia się. Przez wiele lat przyzwyczailiśmy się do myślenia, że ból jest nieodłącznym elementem późnego wieku i nic nie da się z tym zrobić. Tymczasem starość sama w sobie nie boli.
Boli choroba – zwyrodnienie stawów, osteoporoza, neuropatia, nieleczone schorzenia kręgosłupa i wiele innych problemów zdrowotnych. Współczesna medycyna coraz wyraźniej podkreśla, że bólu nie wolno bagatelizować ani tłumaczyć wyłącznie metryką. To sygnał organizmu, iż potrzebuje naszej uwagi i pomocy.
Które dolegliwości fizyczne seniorzy najczęściej niesłusznie uznają za naturalny objaw wieku zamiast szukać pomocy u lekarza?
Lista jest zaskakująco długa. Wielu seniorów przyzwyczaja się do przewlekłego bólu kolan, bioder czy kręgosłupa, odkładając wizytę u lekarza, bo „tak już musi być”. Podobnie jest z dusznością, zawrotami głowy, nietrzymaniem moczu, problemami ze snem, pogorszeniem słuchu czy wzroku, a nawet zaburzeniami pamięci. Nierzadko słyszę: „Po co mam iść do lekarza? Mam swoje lata”. Tymczasem większość tych dolegliwości można leczyć lub przynajmniej znacząco złagodzić. Im wcześniej pacjent zgłosi problem, tym większa szansa, że zachowa sprawność i samodzielność. Najgorsze, co możemy zrobić, to przyzwyczaić się do cierpienia.
Gdzie leży granica między biologicznym starzeniem się organizmu a chorobą, którą można i należy skutecznie leczyć?
Organizm z wiekiem rzeczywiście się zmienia. Nie regenerujemy się już tak szybko jak 20 czy 30 lat wcześniej, potrzebujemy więcej odpoczynku, nieco wolniej się poruszamy. To naturalny proces. Ale silny ból, szybka utrata sprawności, częste upadki, wyraźne problemy z pamięcią czy nagła utrata masy ciała nie są „normalną starością”. To objawy wymagające diagnostyki. Zawsze zachęcam seniorów i ich rodziny, aby nie bali się zadawać pytań i zgłaszać nowych dolegliwości. Lepiej usłyszeć, że wszystko jest w porządku niż przeoczyć chorobę, którą można było skutecznie leczyć.
Jak przewlekły ból fizyczny wpływa na psychikę seniora i dlaczego depresja starcza tak często maskuje się pod postacią chorób ciała?
Przewlekły ból zmienia życie człowieka, choć często sobie tego nie uświadamiamy. Kiedy każda czynność sprawia trudność, zaczynamy z niej rezygnować. Najpierw ze spacerów, potem ze spotkań z rodziną, a z czasem nawet z rzeczy, które kiedyś dawały radość. To prosta droga do osamotnienia i obniżenia nastroju. U osób starszych depresja bardzo często nie wygląda tak, jak ją sobie wyobrażamy. Zamiast smutku pojawiają się brak apetytu, bezsenność, zmęczenie, bóle całego ciała czy ciągłe narzekanie na zdrowie. Dlatego w geriatrii zawsze patrzymy szerzej. Czasem za bólem pleców czy brzucha kryje się nie tylko problem fizyczny, ale również ogromne cierpienie psychiczne.
Czy samotność i poczucie bycia niepotrzebnym bolą na starość mocniej niż realne schorzenia somatyczne?
Dla wielu osób starszych właśnie samotność okazuje się najtrudniejszym doświadczeniem. Człowiek może nauczyć się żyć z chorobą przewlekłą, ale znacznie trudniej pogodzić się z poczuciem, że przestał być komuś potrzebny. Kiedy odchodzą bliscy, dzieci mieszkają daleko, a kontakty z innymi stają się coraz rzadsze, pojawia się pustka odbierająca motywację do działania. W swojej pracy wielokrotnie widziałam, że senior, który ma dla kogo wstać rano z łóżka, znacznie lepiej radzi sobie również z chorobami. Bliskość drugiego człowieka nie zastąpi leków, ale potrafi być równie ważnym elementem leczenia.
Jak bliscy oraz otoczenie mogą wspierać starsze osoby, by uchronić je przed izolacją społeczną i utratą chęci do życia?
Nie trzeba organizować wielkich wydarzeń ani codziennie poświęcać wielu godzin. Czasami największą wartość mają zwykła rozmowa przy herbacie, wspólny spacer czy telefon z pytaniem: „Co u ciebie?”. Ważne jest także zachęcanie seniorów do aktywności i pozostawianie im przestrzeni do samodzielnego działania. Z miłości często chcemy wyręczyć rodziców czy dziadków we wszystkim. Tymczasem samodzielne przygotowanie śniadania, podlanie kwiatów czy wyjście po pieczywo są dla osoby starszej nie tylko obowiązkiem, ale również codziennym treningiem sprawności i okazją do przekonania się o własnej wartości. Pomagać warto, ale równie ważne jest pozwolić seniorowi robić to, co nadal potrafi.
W jakim wieku tak naprawdę zaczynamy pracować na swoją starość i jak styl życia za młodu determinuje naszą sprawność w trzecim wieku?
Lubię mówić, że na swoją starość pracujemy każdego dnia. Nie dopiero po przejściu na emeryturę, ale już wtedy, gdy mamy 30 czy 40 lat. Każdy spacer, każda aktywność fizyczna, zdrowy posiłek, dobrze leczone nadciśnienie czy rzucenie palenia to inwestycja, która zaprocentuje w przyszłości. Jednocześnie chciałabym uspokoić osoby starsze – na zmianę nigdy nie jest za późno. Nawet 80-latek może poprawić swoją sprawność dzięki odpowiednio dobranym ćwiczeniom, lepszemu odżywianiu i aktywności społecznej. Organizm potrafi zaskakująco dobrze odpowiadać na mądrze prowadzone działania także w późnym wieku.
Gdyby miała Pani wypisać krótką receptę na „pomyślne starzenie się” bez bólu, jakie najważniejsze zalecenia by się na niej znalazły?
Moja recepta nie byłaby skomplikowana, choć wymagałaby konsekwencji w jej realizowaniu. Codzienny ruch dostosowany do możliwości, zdrowa dieta z odpowiednią ilością białka, regularne badania profilaktyczne i leczenie chorób przewlekłych. Do tego dobry sen, aktywność umysłowa i pielęgnowanie relacji z ludźmi. Dodałabym jeszcze jedno zalecenie, które uważam za równie ważne: nie przyzwyczajajmy się do bólu. Jeśli pojawia się nowa dolegliwość, nie tłumaczmy jej od razu wiekiem. Warto zapytać lekarza, pielęgniarkę czy fizjoterapeutę, bo często można sobie skutecznie pomóc. Chciałabym, aby każdy czytelnik zapamiętał jedno zdanie: starość nie musi boleć. Nie zatrzymamy upływu czasu, ale możemy zrobić bardzo wiele, by kolejne lata były przeżywane z jak najmniejszym cierpieniem, jak największą sprawnością i poczuciem, że życie nadal ma wartość.
Dziękuję za rozmowę.
DY