Diecezja
FOT. ARCH. PAR.
FOT. ARCH. PAR.

Wchodzimy w świat z Bożymi wartościami

Przy parafii Narodzenia NMP reaktywowano oddział Akcji Katolickiej. Grupa świętuje pierwszą rocznicę istnienia i podsumowuje to, co już udało się zrobić. Jej członkowie zaznaczają, że są tu zarówno dla siebie, jak i dla innych.

Asystentem kościelnym oddziału jest ks. kan. Marian Daniluk, były proboszcz parafii na Brzeskiej. - Jesteśmy chyba najmłodszym, ale na pewno najliczniejszym oddziałem AK w naszej diecezji. Mamy 34 członków zwyczajnych i 10 wspierających. Spotykamy się w każdy drugi wtorek miesiąca. Formujemy się duchowo, ale też działamy - zaznacza.

W rozmowie przypomina, że AK została powołana w 1928 r. przez papieża Piusa XI. – Jej zadaniem jest wnoszenie Ducha Bożego do wszystkich przestrzeni, a więc do życia osobistego, rodzinnego, społecznego, politycznego i kulturalnego. Efektem naszej modlitwy i formacji ma być działanie, czyli akcja. Mamy dbać, by żadna przestrzeń nie została oddana w ręce przeciwne Bogu. Powinniśmy przyczyniać się do konsekracji świata Bożymi wartościami. Przed II wojną światową do AK należało w Polsce ponad 750 tys. ludzi. Tworzyli oni prawdziwą elitę, zasiadali w naszym parlamencie. Niestety, wojna i komunizm wszystko to zniszczyły. AK reaktywował św. Jan Paweł II. Uważam, że duszpasterstwo bez niej byłoby niepełne. Jako stowarzyszenie mamy osobowość prawną. Jesteśmy urzędem w Kościele – podkreśla z dumą ks. M. Daniluk.

Potrzebna re-akcja

Asystent kościelny bialskiego oddziału zaznacza, że członkowie AK są wezwani do służby. – Powinniśmy „brać się za bary” z tym, co w Polsce najtrudniejsze. Skoro zagrożona jest nasza kultura, to mamy ją promować np. poprzez uczestnictwo w dobrych spektaklach i kultywowanie naszego dziedzictwa literackiego czy historycznego. Nie możemy też bać się brania odpowiedzialności za nasze samorządy i ojczyznę i zasiadania np. w radzie miasta czy w parlamencie. Jeśli katolicy będą siedzieć cicho jak przysłowiowa mysz pod miotłą, zło będzie się rozrastać jeszcze bardziej. Katolikiem trzeba być bezkompromisowo. To, jakimi jesteśmy, sprawdza się w działaniu – zaznacza.

Kim są członkowie oddziału AK funkcjonującego przy parafii na Brzeskiej? – To osoby, które przez ostatnie lata były zaangażowane w życie tego lokalnego Kościoła. Pomagały przy organizacji wielu przedsięwzięć, służąc swoimi możliwościami, talentami i czasem. Latem ubiegłego roku spotkaliśmy się w Okunince i to wtedy padł pomysł, by kontynuować nasze działania jako Akcja Katolicka – mówi Małgorzata Kiec, wiceprezes oddziału.

Dla ducha i ciała

Jaki był ten pierwszy rok? – Proszę zobaczyć naszą kronikę. Tu wszystko jest opisane i pokazane – mówi Joanna Jakuszko, prezes oddziału. W księdze o pokaźnych rozmiarach opisano każde spotkanie formacyjne, wspólny wyjazd, zorganizowane warsztaty czy wieczornice patriotyczne. Całość okraszono obficie pięknymi fotografiami. Treści zawarte w kronice są też umieszczone na stronie internetowej parafii. – Kiedy je redagowałam, byłam zaskoczona, ile przez ten rok wydarzyło się dobra, ile przeżyliśmy i czego doświadczyliśmy – mówi Justyna Olender-Karwowska, sekretarz oddziału.

Moi rozmówcy podkreślają, że formacja w ciągu pierwszego roku istnienia opierała się głównie na dwóch filarach. – Na każdym comiesięcznym spotkaniu słuchaliśmy konferencji nt. kolejnych wezwań z modlitwy „Ojcze nasz”. Było to dla nas bardzo ubogacające. Konferencje głosił ks. M. Daniluk. Tłumaczył, jak te wezwania przełożyć na praktykę, na nasze życie i codzienność. Drugim ważnym filarem naszego oddziału są pielgrzymki – swoiste rekolekcje w drodze. W czasie jazdy razem słuchamy konferencji i modlimy się. Także śpiewamy, co nas jednoczy. Mamy nawet nasze autorskie śpiewniki. Śpiewamy w trasie, ale też tam, gdzie zatrzymujemy się na wypoczynek. Wtedy nierzadko dołączają do nas inni – opowiada prezes oddziału.

Za organizacjęe pielgrzymek odpowiada należąca do oddziału Dorota Jakubaszek. – W trakcie wyjazdów odwiedzamy miejsca kultu, ale też ośrodki związane z naszą kulturą i tradycją. Jeździmy tam, gdzie są piękne krajobrazy i przyroda. Planując wyjazd, szukam punktów atrakcyjnych zarówno dla ducha, jak i dla ciała. Informacje o naszych wyjazdach ogłaszamy w parafii. Jesteśmy otwarci także na osoby spoza AK. Dzięki pielgrzymkom do naszego oddziału dołączają nowi ludzie – tłumaczy. W ciągu ostatniego roku członkowie oddziału jeździli m.in. do Pragi, Częstochowy, Białegostoku i Warszawy.

Jesteśmy do dyspozycji

Panie wspominają też o peregrynacji relikwii św. Jana Pawła II po domach członków AK. – Odbyła się ona z okazji 30-lecia reaktywacji AK w Polsce. Relikwie Ojca Świętego wędrowały nie tylko po naszych rodzinach, były wystawione w kościele i kaplicach, ale też przyjmowane przez tych, którzy do nas jeszcze nie należą. Zawieźliśmy je nawet do niepublicznej szkoły podstawowej w Sielczyku, którą wspieramy. W czasie pobytu relikwii w naszych domach wielu z nas zapraszało do siebie na wspólną modlitwę także swoich sąsiadów i rodzinę. Tworzyła się niesamowita atmosfera, przypominająca czasy, kiedy po naszych mieszkaniach wędrował obraz Matki Bożej Częstochowskiej. U mnie z okazji przyjęcia relikwii zgromadziło się aż 40 osób z całej rodziny. Relikwie wnieśliśmy uroczyście, ze świecami, w obecności dzieci i wnuków. Myślę, że dla nich również było to ogromnie ważne wydarzenie – mówi M. Kiec.

Na koniec moje rozmówczynie mówią, że ich oddział pozostaje dyspozycyjny. Jeśli pojawia się okazja do działania, zawsze są gotowi pomóc. Tak było z organizacją śniadań adwentowych dla dzieci czy pisaniem kartek świątecznych do osób chorych i samotnych.

– Jesteśmy, by służyć i dawać świadectwo. To ono przyciąga kolejnych ludzi do AK. My nikogo nie namawiamy, my tylko… działamy – podsumowują.

Agnieszka Wawryniuk