Komentarze
3/2025 (1532) 2025-01-15
To jest naprawdę ładne zdjęcie: dobrodusznie uśmiechnięty Donald Tusk patrzy na dziewczynkę (wnuczkę?), która przykleja mu serduszko Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Towarzyszy temu obrazkowi równie poruszający podpis: „Miłość zawsze będzie silniejsza od nienawiści. Prawda, kocha

ni?”. Tak na platformie X aktualnie urzędujący premier docenił 33 finał pomocowej akcji Jerzego Owsiaka. A kilka dni wcześniej ogłoszone przez Telewizję Republika hasło „Nie daję Owsiakowi, wspieram Republikę” skomentował wpisem: „Ruszyła akcja pisowskiej telewizji (…). Wielka Orkiestra zbiera na dzieci chore na raka, oni zbierają na swoje media chore na nienawiść. To już u nich tradycja”.
2/2025 (1531) 2025-01-09
Koń, jaki jest - każdy widzi. Ta krótka i węzłowata definicja popularnego ssaka nieparzystokopytnego pochodzi z jednej z pierwszych polskich encyklopedii.

Mowa o „Nowych Atenach” autorstwa ks. Benedykta Chmielowskiego. XVIII-wieczny autor kompendium wiedzy o otaczającym go świecie - swego rodzaju namiastki dzisiejszej Wikipedii - wyszedł najprawdopodobniej z założenia, że odwiecznego przyjaciela człowieka, towarzysza doli i niedoli, nieodłącznego kompana na polu bitwy czy roli, nikomu bliżej przedstawiać nie trzeba. Wystarczyło po prostu nań spojrzeć.
2/2025 (1531) 2025-01-09
Zakorzeniła się w naszym kraju taka świecka tradycja, że przed świętami Bożego Narodzenia i Wielkanocy zaczyna się medialny antyreligijny rozruch.

„Wiodące” publikatory niemalże prześcigają się w produkowaniu treści, które mają odstręczyć od i zniechęcić do obchodzenia tych uroczystości. Nie inaczej było i w ostatnim roku. Co prawda o wolną od pracy Wigilię mocno się dopominała lewica, ale przecież nie po to, żeby mieć więcej czasu się na Pasterkę rychtować. Nie po to też, żeby uczcić Boże Narodzenie, tuż przed świętami wpłynęła do sejmu petycja o zakazie spowiedzi dzieci.
1/2025 (1530) 2025-01-01
Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze na świecie nie było internetu, moja XIX-wieczna babcia Franciszka każdej Wigilii śpiewała swoją dyżurną pastorałkę.

Jak już z kolędowego repertuaru wyczerpaliśmy wszystko, co i w głowach, i w książeczkach do nabożeństwa zapisane stało, babcia dla kurażu chłypała parę łyków jabłkowo-gruszkowo-śliwkowego kompotu i dokładnieńko wycierając usta ukrochmaloną na sztywno chusteczką, zaczynała: „Tusząc pasterze, że dzień blisko, wygnali owce na pastwisko, z obory, z obory, zapędzili pod bory. Natrafili dobrą trawę, pokładli się na murawę, posnęli, posnęli. A bydło jadło, jadło, jadło, a bydło jadło, jadło, jadło, aż im się pokładło”.
1/2025 (1530) 2025-01-01
Było to na przełomie lat 70 i 80 ubiegłego wieku. W Polsce istniały tylko dwie płcie, na parkingach było mnóstwo wolnego miejsca, ulicami jeździło zaledwie kilka marek samochodów, a w tzw. społemowskich sklepach - poza (nie)miłymi ekspedientkami - nie było praktycznie niczego.

Będąc wówczas dzieciakiem, chyba ze dwa razy w tygodniu, parę minut przed 7.00, uzbrojony w monetę o nominale 20 zł z facjatą Marcelego Nowotki, biegałem do pobliskiego spożywczaka celem nabycia drogą kupna ważącej 250 g kostki masła. Potem szybko wpadałem do domu, aby schować cenną zdobycz do ruskiej lodówki i biegusiem do budy (tak wtedy nazywaliśmy szkołę).
51-52/2024 (1529) 2024-12-20
Grudzień już z samej racji zajmowanego w kalendarzu miejsca prowokuje do podsumowań i refleksji. Bo to i Wigilia, i święta, i Nowy Rok się zza węgła wyłania.

Ale kto wie, czy tych wszystkich ważnych dat nie zdetronizuje niedługo 13 dzień grudnia. Do rocznicy stanu wojennego dołączyła bowiem rocznica ukonstytuowania się uśmiechniętej władzy, która to (i rocznica, i władza) ma szanse wszystkie inne okoliczności zdeklasować. Jakby komu jeszcze było mało, to niech dołączy do 13 grudnia dzień imienin Samboi - czyli tej, która walczy samotnie (ciekawe, że akurat taką datę na solenizowanie sobie wybrała), i fakt, że w tym roku 13 dzień grudnia obrał sobie piątek. Ciekawy zbieg okoliczności, nieprawdaż?
51-52/2024 (1529) 2024-12-20
Choć Młodzieżowym Słowem Roku 2024 zostało słowo sigma (w slangu młodych oznaczające osobę pewną siebie, wybitną, godną naśladowania, której na drugie imię: sukces), to jednak u kresu roku - zwłaszcza wśród boomerów* - prym wciąż wiedzie rzeczownik prekampania.

Wyraz odmieniany dziś przez wszystkie przypadki stał się swego rodzaju synonimem wygibasów, jakie wykonują poszczególne ugrupowania polityczne, by w ramach nieoficjalnej kampanii wyborczej jak najlepiej wypromować swojego kandydata na urząd głowy państwa. W ramach prekampanijnego cringe’u* mieliśmy ostatnio wiec wyborczy Rafała Trzaskowskiego. Sorry, jaki tam znowu wiec.
50/2024 (1528) 2024-12-11
„Nieprawdą i kłamstwem jest powielane bardzo często przez przedstawicieli opozycji stwierdzenie, że ceny energii w Polsce dramatycznie wzrastają.

Absolutnie nie ma to nic wspólnego z prawdą. (...) Szanowni państwo, ceny energii elektrycznej w Polsce spadają. Cena rok temu była o 20% wyższa niż cena, która obowiązuje dziś, czyli ceny energii w Polsce spadają”. Ja tego nie wymyśliłem. To słowa wypowiedziane 21 listopada z sejmowej mównicy przez ministrę Paulinę Hennig-Kloskę. Jak ktoś nie wierzy, niech sobie przeczyta albo obejrzy jej wystąpienie na oficjalnej stronie internetowej Sejmu RP (trzeci dzień obrad - 26 punkt porządku dziennego).
50/2024 (1528) 2024-12-11
Podobno pamięć statystycznego obywatela w kwestii zapodawanych mu wyborczych obietnic kasuje się po około dwóch miesiącach od momentu ich usłyszenia.

Dlatego tzw. politycy ochoczo korzystają z wyartykułowanej niegdyś przez Radosława Sikorskiego zasady, że dwa razy obiecać, to jak raz dotrzymać. Zakładając, że Donald Tusk przed ubiegłorocznymi wyborami całkiem sporo, a nawet znacznie więcej obiecywał, to zgodnie z powyższą maksymą powinniśmy uznać, że połowa z tego została dotrzymana. Ale, jak to ujął rozmówca Sikorskiego, Jacek Rostowski, obietnice wyborcze wiążą tylko tych, którzy w nie wierzą.
47/2024 (1526) 2024-12-04
Od momentu oficjalnego zatwierdzenia Karola Nawrockiego na kandydata na prezydenta Rzeczpospolitej trwa swoisty koncert życzeń i zażaleń pod jego adresem. Jak w ukropie uwijają się nie tylko dziennikarze rządowego obozu, wszelkimi siłami starając się zdezawuować prezesa IPN-u.

Przekaz dnia, że Nawrocki nie jest kandydatem obywatelskim, tylko PiS-owskim, ciągle obowiązuje. Ale skoro niekoniecznie Polaków to odstrasza, należy znacznie mocniej i bardziej zdecydowanie uderzyć. A do tego jak mało kto przydają się celebryci. Ichnia nawała poparcia Rafała Trzaskowskiego - kupą, mości panowie, kupą! - ruszy zapewne z nowym rokiem, ale już dziś mamy jej przedsmak.