Komentarze
39/2024 (1518) 2024-09-25
Skąd się bierze życiowa gorycz, pesymizm? Julian Tuwim pisał: „pesymista to optymista z praktyką życiową”. Czy miał rację?

Z pewnością wiele osób mu przytaknie, uważając, że optymiści to ci niepoprawni, naiwni, oderwani od rzeczywistości. Bo czyż można patrzeć na świat bez goryczy, wierząc, że wszystko się uda, skoro każdego dnia tyle spraw „nie wychodzi”?... Rozgoryczenie, frustracja mają wiele źródeł: „pogoń za cieniem”, niezdrowe ambicje, zazdrość, niespełnienie, blednąca uroda, rozminięcie się oczekiwań z rzeczywistością, ciągłe porównywanie się z innymi, lęk i brak perspektyw...
38/2024 (1517) 2024-09-18
Ciężko dziś znaleźć odpowiednie słowa, aby oddać skalę sukcesu. Mija właśnie dziewięć miesięcy od powstania uśmiechniętego gabinetu sprawującego władzę w kraju.

A skoro tak, wydaje się być to jak najwłaściwsza pora do tego, by się wreszcie coś narodziło. No i się narodziło. Dziecię zwane demokracją walczącą. Jak przyznał jego protoplasta Donald Franciszek, który wraz ze sporą grupą koalicjantek i koalicjantów 13 grudnia ubiegłego roku zakończył niełatwy proces płodzenia, owo coś, odkąd tylko samodzielnie stanie na nogach, ma zajmować się przywracaniem praworządności i rozliczeniami poprzedników.
38/2024 (1517) 2024-09-18
Starsi obywatele naszego kraju pewnie pamiętają psychozę czarnej wołgi. Samochodu, który przemierzając kolejne drogi peerelowskiej Polski, porywał dzieci.

Wersje o tym, kto siedzi za ciemnymi szybami radzieckiego luksusu, spędzały sen z powiek i rodziców, i dzieci. Kiedy PRL dokonał metamorfozy i przestał być ludowy, wołgę zastąpiło bmw - podobnie jak poprzedniczka  czarne, tajemnicze, a nawet całkiem diabelskie. Głównie za sprawą tajemnicy, którą z powodu przyciemnionych szyb w swoim wnętrzu kryło. To, co pozostało niezmienne, to przekonanie, że kierowca nadal na małoletnich poluje.
37/2024 (1516) 2024-09-11
Szaleństwo i psychoza nad Wisłą trwa. Nic się nie zmienia na lepsze, wręcz przeciwnie: każdego tygodnia jest coraz głupiej.

Do takiego wniosku doszedłem po tym, gdy dane mi było przez kilka dni być zupełnie odciętym od wolnych, mniej wolnych i zupełnie zniewolonych mediów. Po powrocie do rzeczywistości od razu niemalże dostałem obuchem w głowę. Po włączeniu którejś ze stacji radiowych dowiedziałem się, że w kraju skończyła się demokracja. Oto po przedłużających się naradach Państwowa Komisja Wyborcza postanowiła odrzucić sprawozdanie finansowe PiS-u z ostatniej kampanii wyborczej.
37/2024 (1516) 2024-09-11
Minął dokładnie rok od beatyfikacji - jak to się często dziś określa - „Samarytan z Markowej”, czyli bł. Rodziny Ulmów.

Od początku wydarzenie dla jednych stało się elementem sprawiedliwości dziejowej - radością, że oto prości, odważni, wypełnieni miłością do Boga i człowieka ludzie zostali zauważeni, docenieni, a przede wszystkim - że Kościół swoim autorytetem potwierdził ich świętość, dla innych zaś „solą w oku”. Nie zabrakło utyskiwań, że wyniesienie na ołtarze stało się manifestacją polityczną (niby dlaczego?), wyciąganiem na światło dzienne denuncjacji i skrajnie przeciwnych postaw Polaków.
36/2024 (1515) 2024-09-05
Od kilku miesięcy żyjemy w sytuacji, w której nowa władza przekracza kolejne granice tego, co powszechnie dopuszczalne i akceptowalne. Siłowe przejęcie mediów.

Powierzanie swoim stołków w państwowych spółkach. Łamanie parlamentarnych konwenansów. Zatrzymania legalnie wybranych parlamentarzystów. Bezustanne poszukiwanie podstaw prawnych mających uwierzytelnić te i szereg innych działań. Kilka dni temu do klasyki politycznej tragikomedii zatytułowanej „Wysokie standardy” dołączyła dymisja nieznanego szerszej publiczności wiceministra sprawiedliwości Bartłomieja Ciążyńskiego. Jak doniosły media, minister w drodze na wakacje służbowym samochodem zapłacił służbową kartą za płyn do spryskiwaczy oraz niespełna 70 l paliwa.
36/2024 (1515) 2024-09-05
Tak się nasz pan premier i wódz lewoskrętnej koalicji rezolutnie w aktualnej kadencji prezentuje, że aż trudno dać wiarę, żeby normalny człowiek tyle wigoru mógł mieć. Samozaparcia tyle.

I dobrej woli tyle, że „na wołowej skórze o tem pisaćby mi piórkiem złotem”. Bo od razu na wejście, a w zasadzie jeszcze nawet przed wejściem to pan premier nasz narodowe pojednanie, europejski uśmiech i złote góry obiecał. Sto złotych gór. Ale zaczął od nizin. Po konsultacjach z Niemcami Odrze, rzece przyjaźni, płynąć na dziko przykazał. Bo czy kto słyszał, żeby w czasach wzmożonej miłości do ekologii i do troszczących się o nasz (dobro)byt sąsiadów jakimiś przekopami koryto rzeki rujnować? Kijem Odrę zawracać? Po co rzece zaplanowanych przez poprzedników 76 inwestycji, skoro gołe pięć to dla niej więcej niż w sam raz.
35/2024 (1514) 2024-08-28
Kilka dni temu brytyjski areszt opuściła Isabel Vaughan-Spruce. Trafiła tam za „nielegalną modlitwę” przed kliniką aborcyjną w Birmingham.

Myliłby się ktoś, gdyby domniemywał, że np. trzymała w ręku megafon  i zakłócała ciszę mieszkańcom, ewentualnie dzierżąc w dłoni ogromny transparent, utrudniała ruch uliczny, za co została „zwinięta” przez stróżów prawa hrabstwa West Midlands. Przestępstwo polegało na tym, że aktywistka antyaborcyjna modliła się w ciszy! Jako że trudno ów fakt zweryfikować, do aresztowania wystarczyło „domniemanie” policji.
35/2024 (1514) 2024-08-28
Umarł Alain Delon - aktor określany mianem legendy francuskiego kina. Mężczyzna tyleż piękny, co kontrowersyjny.

Jego życie osobiste, krytykowanie francuskich elit, popieranie polityki Marine Le Pen czy lekceważący stosunek do ruchu „Me Too” wywoływały spore poruszenie. Jednak największe, a w zasadzie najgłośniejsze zamieszanie spowodowało jego przedśmiertne życzenie. Kilka lat temu Delon, miłośnik zwierząt, a zwłaszcza psów, których w ciągu życia miał kilkadziesiąt, powiedział, że chce, aby jego ukochany i ostatni pies Loubo został uśpiony i nie cierpiał na grobie swojego pana.
34/2024 (1513) 2024-08-21
Kiedy byłam w drugiej klasie podstawówki, pani od biblioteki wybrała mi do poczytania „Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren.

Prawdę mówiąc, nie byłam zachwycona, bo kartek w tej książce było całkiem sporo, a i ilustracje też nie za bardzo przypadły mi do gustu. Ale kiedy usiadłam do lektury, Lisa - bohaterka i opowiadaczka - „kupiła” mnie już na pierwszej stronie. Wszak byłam jej rówieśniczką. Tak jak ona żałowałam, że nie mam siostry, a dwaj bracia, choć zdecydowanie starsi niż książkowi, traktowali mnie podobnie jak Lasse i Bosse Lisę.