Chciwość
Przypierają do muru, bym zawyrokował na ich korzyść. „Tak, siostro, masz rację! Niesprawiedliwie cię potraktowali!”; „To prawda, bracie, ewidentnie tobie się należy większa część majątku” – to najczęściej chcą usłyszeć z moich ust, by zyskać argument, który potwierdzałby ich rację. Nie chcę generalizować, ale intuicja podpowiada mi, że zdecydowana większość przypadków motywowana jest usprawiedliwieniem swoich zakamuflowanych nieuczciwości. Ksiądz jako wyższa instancja, wyrokując na ich korzyść, zapewniłby spokój sumienia – przynajmniej tymczasowy. W takim wypadku zawsze staram się wysłuchać, lecz nie spieszę się nigdy z wydawaniem wyroków, a często wręcz idę za przykładem Jezusa, który w analogicznej sytuacji odpowiedział pytającemu Go człowiekowi: „któż mnie ustanowił nad wami sędzią albo rozjemcą?”.
Starożytni rabini, oprócz tego, że pełnili misję nauczycielską, trudnili się także gaszeniem zarzewia różnych jurydycznych sporów. Jezus jednak wyraźnie wzbrania się przed taką rolą. Nie dlatego, że bagatelizuje słuszność rozstrzygania tego typu spraw. Są one ważne, lecz nie najważniejsze. Czasami nawet mogą towarzyszącymi im emocjami odwrócić uwagę od tego, co jest tak naprawdę istotne w życiu. Jezus prowokuje nas również do zadania sobie pytania, co kieruje mną w tego typu sytuacjach: dochodzenie słusznej sprawiedliwości czy może jednak chciwość? Ważne jest, aby już na samym początku uświadomić sobie zagrożenie, ponieważ chciwość rośnie niczym kula śniegowa. Najpierw zdaje się być mała i niegroźna, lecz na końcu przybiera ogromne rozmiary, staje się rozpędzona i śmiercionośna. Pismo Święte nie bez przyczyny nazywa chciwość „korzeniem wszelkiego zła”. Jeśli jej się w porę nie okiełzna, będzie wiecznie nienasyconym pragnieniem. Dlatego człowiek z przypowieści Jezusa chce budować coraz to większe spichlerze. Traci czujność, wpada w szpony hedonizmu, a w konsekwencji zatraca swoją duszę, gdyż nie widzi innego celu poza gromadzeniem. Warto więc przejąć się orędziem apostoła Pawła, który woła, by zadać śmierć temu, co przyziemne, i dążyć przede wszystkim do tego, co w górze. Tylko przywrócenie właściwej hierarchii wartości i priorytetów będzie zbawiennym ratunkiem wobec pokusy zachłanności.
Ks. Rafał Soćko