Rozmowy

Chrześcijaństwo daje im radość

Rozmowa z pochodzącym z parafii Korytnica o. Sylwestrem Pudło, franciszkaninem, misjonarzem, który od 2013 r. głosi słowo Boże wśród mieszkańców Burkina Faso.

Jak to się stało, że wybrał Ojciec życie misjonarza?

Kiedy zaraz po maturze w 2002 r. wstąpiłem do zakonu, od razu zacząłem myśleć o wyjeździe na misje. Byłem otwarty na różne propozycje. Dopiero w czasie formacji dowiedziałem się, że nasza prowincja warszawska oo. franciszkanów ma misje w Burkina Faso i Tanzanii. Ale że ta w Tanzanii jest już samodzielna, większe szanse na wyjazd daje Burkina Faso. Tak też się stało.

Gdy rok po święceniach kapłańskich, w 2013 r. prowincjał zapytał mnie, czy nadal chcę jechać na misje, słysząc zgodę, odpowiedział, że mogę przygotowywać się do Burkina Faso.

 

Jakie były Ojca pierwsze wrażenia po dotarciu do Afryki? Czy okazały się one zbieżne z wyobrażeniami?

Jak tylko wysiadłem z samolotu, pierwsze, co poczułem, to upał, który we mnie uderzył. A był wtedy sierpień, czyli miesiąc bardzo wilgotny i gorący. Miałem jakieś wyobrażania dotyczące życia w Afryce, ale nie przywiązywałem się do nich. Raczej otwierałem się na poznawanie wszystkiego samemu.

Przez pierwszych kilka miesięcy przebywałem w Wagadugu, stolicy Burkina Faso. Widziałem w niej wszystko: od wielkich wilii bogaczy po lepianki. Potem wyjechałem do pracy w jednej z wiosek. Zastałem tam jeszcze trudniejsze warunki: skromne domki budowane z cegieł wytwarzanych z ziemi, bez betonu. Wystarczyło kilka opadów deszczu i rozpadały się. Miejscowi mówili o tych budowlach: „domki z ciastek”, które rozpływają się w herbacie. ...

Tomasz Kępka

Pozostało jeszcze 85% treści do przeczytania.

Posiadasz 0 żetonów
Potrzebujesz 1 żeton, aby odblokować ten artykuł