Historia

Dawid kontra Goliat

Zbrodnia katyńska z 1940 r. przyniosła zagładę elity wojskowej, społecznej i politycznej. „Pojedynek” - film, który wchodzi na ekrany kin 27 lutego - przypomina, jaki cel przyświecał sowietom.

Informacja o tym ludobójstwie przez lata była skrzętnie ukrywana, a kiedy ujrzała światło dzienne, Rosjanie próbowali winą obarczyć Niemców. Tymczasem przez kilka miesięcy od aresztowania Polaków we wrześniu 1939 r. w obozach toczyła się prawdziwa walka o rząd dusz…

Nieczysta gra

Sceny rozpoczynające „Pojedynek” przenoszą widza do roku 1939 i momentu, kiedy Polska znalazła się w potrzasku między Niemcami a Rosją. Tysiące wybitnych Polaków trafiają do rosyjskiej niewoli, w tym do Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa. Ale to nie są zwykłe obozy – polska inteligencja poddawana jest indoktrynacji będącej częścią wielkiego planu. W Kozielsku funkcjonariusz radzieckich służb specjalnych Wasilij Zarubin (w tej roli Aidan Gillen), który zostaje pełnomocnikiem operacyjnym, stawia sobie za punkt honoru złamanie oporu Karola Grabowskiego (Jakub Gierszał) – młodego i wybitnego pianisty. Wybór celu i metod nie jest przypadkowy. Zarubin doskonale wie, jakie struny poruszać, w które tony uderzać… Rozpoczyna się gra, a obie strony wykorzystują każdą okazję, by zdobyć przewagę. Tylko czy zwykły jeniec, choćby był muzycznym geniuszem, ma szansę pokonać potęgę i perfidię rosyjskiego systemu? On sam nie jest pewien, komu może zaufać, a emocje, jakie nim targają, są tak silne, że wpływają na kolejne ruchy.

 

Prawdziwy cel

Historia przedstawiona w „Pojedynku” odnosi się do prawdziwych wydarzeń, a sylwetki głównych bohaterów wzorowane są na konkretnych osobach. – Mało kto wie, że polskich oficerów-rezerwistów przetrzymywano w klasztorze w Kozielsku przez pół roku, a jeszcze mniej ma świadomość, jaki był rzeczywisty cel całej operacji. A celem nie było zabijanie. Chodziło o zwerbowanie na stronę komunistów polskiej inteligencji: naukowców, inżynierów, artystów czy lekarzy powołanych do obrony ojczyzny – tłumaczy producent Marek Nowowiejski. Z tym procesem nierozerwalnie wiąże się postać rosyjskiego agenta W. Zarubina. – Przed wojną zakładał siatkę wywiadowczą w Niemczech, działał także w Chinach. Słynął z nienagannych manier i biegłej znajomości siedmiu języków. Do Kozielska przywiózł skrzynię książek po angielsku, by szlifować język przed objęciem w 1941 r. funkcji szefa radzieckiego wywiadu w Waszyngtonie. To pokazuje wagę tej operacji – dodaje M. Nowowiejski, podkreślając, że Zarubin nie był przypadkową postacią, lecz kimś, kto ucieleśniał cały zamysł: zindoktrynować i podporządkować sobie przyszłe elity kraju.

W trakcie prac scenarzystka Agatha Dominik trafiła na odtworzony architektonicznie plan klasztoru w Kozielsku z okresu istnienia obozu. Z legendą, która wyjaśniała, czym był każdy budynek. – Okazało się, że obóz wyglądał inaczej, niż sądziliśmy: działały tam sklep, fryzjer, poczta i świetlica, w której organizowano projekcje filmowe. Miejsce to było wcześniej ośrodkiem wypoczynkowym dla służb. Wśród jeńców panowało względne poczucie bezpieczeństwa. Niewielu brało pod uwagę, że wszystko może się skończyć tragedią. To zmieniło nasze rozumienie tamtych wydarzeń i bardzo wpłynęło na film – dodaje M. Nowowiejski.

 

Trudne odpowiedzi

Obserwowanie na dużym ekranie gry prowadzonej i przez W. Zarubina, i K. Grabowskiego rodzi wiele pytań. Nie tylko o sens wojny, bólu i cierpienia, ale przede wszystkim o ludzkie postawy na tle wielkich wydarzeń – z czego wynikają, dlaczego podejmowane są takie, a nie inne decyzje, jaki wpływ mają na nie polityka, historia, otoczenie. Ojczyzna, pasja czy rodzina? Na ile Zarubin, który jest wielkim miłośnikiem muzyki, realizuje wytyczne sowietów, a na ile własne marzenia o koncercie w wykonaniu Grabowskiego? I wreszcie najważniejsze pytania: co ma dla nas największą wartość? Co, kiedy zrozumiesz, że choć moralnie zwyciężysz, czeka cię śmierć? Czy dziś byłoby nas stać na taki patriotyzm? Wojna, totalitaryzm, ojczyzna patriotyzm, rodzina – gdzie w tym wszystkim są człowiek i człowieczeństwo? Uśpieni pokojem i dobrobytem zapomnieliśmy, że za bitwami, zwycięstwami stoją zwykli ludzie, ich życie, rodziny, tragedie, cierpienie. Film „Pojedynek” to okazja, by przypomnieć sobie, że – niestety – historia lubi się powtarzać.

MG