Higienizacja to nie kosmetyka
Higienizacja zębów to dzisiaj standard czy zabieg wykonywany tylko na wyraźne zalecenie lekarza?
W ostatnich latach stała się zabiegiem standardowym. Coraz częściej to właśnie od niego zaczyna się przygoda pacjenta z gabinetem stomatologicznym. Niezależnie od tego, czy ktoś trafia do stomatologa, ortodonty, endodonty czy chirurga, po konsultacji zwykle wraca do higienistki.
Lekarze potrzebują „czystego pola” do pracy – bez usunięcia kamienia i biofilmu trudno mówić o skutecznym leczeniu. Żeby leczenie się powiodło, higienizacja staje się priorytetem. Z drugiej strony zmieniła się też świadomość pacjentów. Wielu z nich zaczyna od wizyty higienizacyjnej, a dopiero potem – w razie potrzeby – kieruje się do odpowiedniego specjalisty. I to higienistka często wyznacza drogę leczenia, tzn. podpowiada, do którego lekarza powinien się udać w pierwszej kolejności.
Higienistka – używam tej formy, bo zdecydowanie więcej jest pań w tym zawodzie – to zawód nowy czy po prostu bardziej popularny niż jeszcze kilka lat temu?
Nie jest to nowy zawód – od wielu lat przygotowują do niego szkoły policealne, a od pewnego czasu również uczelnie wyższe – ale rzeczywiście dopiero teraz rola higienistki zaczyna zyskiwać rangę doceniania. Wcześniej higienistka była postrzegana podobnie jak asystentka stomatologiczna. Dzisiaj to samodzielny, dobrze wykształcony specjalista. Czeka na nas mnóstwo kursów doszkalających, dzięki którym o profilaktyce wiemy nawet więcej niż lekarze zachowawczy. Rolę higienistki doceniają też lekarze. Zmienia się podejście pacjentów; coraz częściej przychodzą nie tylko, żeby – mówiąc kolokwialnie – wyczyścić zęby, ale także dowiedzieć się, jak o nie prawidłowo dbać.
Myślę, że w ogóle zmieniło się podejście do opieki stomatologicznej: dostrzeżono, jak ważne jest kompleksowe leczenie, połączenie sił. Współczesna stomatologia to praca zespołowa, a higienistka zajmuje w tym teamie ważne miejsce. I – proszę mi wierzyć – higienistki stomatologiczne naprawdę mają co robić. Wielu pacjentów przychodzi „tylko” na higienizację, a okazuje się, że mamy do czynienia z poważnym problemem, jak odwapnienie, zapalenie dziąseł lub przyzębia, demineralizacja całego szkliwa, co wymaga dłuższej terapii, jeśli chcą się długo cieszyć pięknym uśmiechem.
Czy stomatolog może zastąpić higienistkę?
Lekarz ma inne priorytety: diagnozuje i leczy. Do kwestii higienizacji podchodzi często doraźnie. Zdarza się, że pacjenci trafiają do nas po niedawnej higienizacji wykonanej przez lekarza, a mimo to znajdujemy miejsca wymagające doczyszczenia. Higienistka koncentruje się na szczegółach i jest w swoim fachu najdokładniejsza. I stomatolog, i higienistka usuną kamień nazębny, ale higienistka zadba, by efekt był podtrzymany, i patrzy szerzej. Dobierze indywidualnie: odpowiednią pastę, szczoteczkę, czyściki międzyzębowe oraz wytłumaczy, jak w odpowiedni sposób je użytkować w domu.
Co o zdrowiu zębów i codziennej higienie jamy ustnej mówi higienistce szybki przegląd uzębienia pacjenta?
Już przysłowiowy rzut oka pozwala mi ocenić ilość płytki bakteryjnej, stan dziąseł, jakość wypełnień czy ewentualne nieszczelności. Czasem widać miejsca, w których zalegają resztki pokarmowe albo kamień poddziąsłowy – niewidoczny gołym okiem.
Co składa się na typowy proces higienizacji?
Pierwsza wizyta zaczyna się od wywiadu. Pytamy o krwawienie dziąseł, nieświeży zapach z ust, afty, stosowane preparaty. Następnie przechodzimy do badania i – jeśli trzeba – wybarwiamy płytkę bakteryjną. Następne etapy to usunięcie z zębów biofilmu, tj. cienkiej warstwy bakteryjnej, skaling, czyli usunięcie kamienia, piaskowanie i polerowanie. W razie potrzeby płuczemy kieszonki dziąsłowe preparatem antyseptycznym. Na koniec aplikujemy preparat z fluorem lub bezfluorowy.
Druga wizyta ma charakter kontrolny, ponieważ nie wszystkie zmiany da się zobaczyć na pierwszym spotkaniu z pacjentem. Umawiamy ją cztery – sześć tygodni później. To czas potrzebny na wyciszenie ewentualnego stanu zapalnego i wygojenie zmian. Dopiero wtedy możliwe jest dokładne doczyszczenie miejsc wcześniej niedostępnych. To także moment na ocenę domowej higieny i korektę techniki szczotkowania. Instruktaż powtarzamy, dobieramy akcesoria i odpowiadamy na pytania.
Czy to prawda, że jak już raz wybierzemy się do higienistki, trzeba będzie wracać co jakiś czas, bo kamień będzie narastał od nowa?
Kamień to nic innego, jak zmineralizowana płytka bakteryjna odkładająca się tam, gdzie niedokładnie czyścimy zęby. Początkowo miękka, z czasem twardnieje i nie da się jej usunąć szczoteczką. Stanowi siedlisko bakterii, prowadzi do stanów zapalnych i utraty tkanek przyzębia. Regularna higienizacja nie przyspiesza jego narastania – przeciwnie, pomaga przerwać ten proces.
Jeśli pacjent dobrze skorzysta z wizyt, czyli po usunięciu kamienia będzie stosował się do zaleceń higienistki, np. poprawi technikę szczotkowania, efekty utrzymają się długo. Standardowo zaleca się kontrolę co sześć miesięcy, ale są osoby, które przy doskonałej higienie odwiedzają nas rzadziej. Wyjątkiem są pacjenci periodontologiczni – oni wymagają stałej, częstszej opieki, by jak najdłużej zachować własne zęby.
Punktem wyjścia w higienie zębów jest odpowiednia technika ich czyszczenia…
To prawda – dlatego na wizytę zapraszamy z własną szczoteczką, przeprowadzamy instruktaż, korygujemy błędy. Nie każdy wie, jak dobrze szczotkować zęby. Trzeba nauczyć się tego na spokojnie, dać sobie wytłumaczyć, przyjąć wskazówki, żeby dobrze to robić w domu.
Każdy pacjent potrzebuje czasu, żeby się przestawić, zmienić swoje nawyki, także wypracować odpowiednią motorykę nadgarstka. Ale jeśli uzbroi się w cierpliwość, efekt będzie widać szybko.
Wydaje mi się, że dzisiaj troskę o zęby dzieci w pewnym stopniu nakręcają kompleksy ich rodziców, dla których śnieżnobiałe uśmiechy amerykańskich aktorów były – w czasach ich młodości – niedoścignionym wzorem… Dlaczego polskie zęby nie były do tej pory w najlepszym stanie?
Brakowało w naszym społeczeństwie świadomości, jak ważna jest profilaktyka. Na Zachodzie ludzie mają piękne zęby, ale profilaktyka jest tam rozwinięta niesamowicie. Co ciekawe, higienistki mają znacznie więcej praw do działania w gabinecie; mogą nawet leczyć mniejsze ubytki. U nas przed higienistkami dopiero otwiera się pole do działania. Ludzie też są coraz bardziej świadomi. Jeszcze niedawno pacjenci, którym zalecano higienizację, za wszelką cenę próbowali ją odroczyć, co siłą rzeczy odbijało się na uzębieniu. Dzisiaj raczej nikt się przed higienizacją nie broni. W coraz lepszym stanie jest też uzębienie dzieci i młodzieży; dbają o higienę, co nie znaczy, że jest idealnie.
Dziękuję za rozmowę.
LI