Maryjo, ukryj nas pod swoim płaszczem!
O tych wydarzeniach pisze w swojej najnowszej książce - „Tajemnica płaszcza Matki Bożej z Guadalupe” - ks. Jerzy Jastrzębski. Celem publikacji, jak mówi autor, jest nie tylko przekazanie informacji, lecz także ożywienie wspólnej modlitwy. Zacznijmy jednak od początku. W 1531 r. Indianin Juan Diego zobaczył na wzgórzu Tepeyac Matkę Bożą. Objawienia trwały od 9 do 12 grudnia.
W trakcie spotkań Maryja prosiła wizjonera, by poszedł do biskupa z prośbą o wybudowanie świątyni w miejscu Jej objawienia. Mężczyzna wzbraniał się – nie czuł się godny tej misji. Przeczuwał, że biskup mu nie uwierzy. Gdy tak się stało, Maryja poprosiła Juana, by nazbierał do swojej tilmy (wierzchniego okrycia) kwiatów i zaniósł je do duchownego. Po tych słowach Juan zobaczył, że na skalistym wzgórzu, gdzie nigdy nic nie kwitło, pomimo mrozu pojawiły się barwne kwiaty, w tym kastylijskie róże, które normalnie rosną w Hiszpanii. Zebrał je, a Maryja własnoręcznie ułożyła je w tilmie. Kiedy stanął przed biskupem, rozwiązał okrycie i wysypał jego zawartość. Biskup był zaskoczony nie tylko kwiatami. Był porażony, bo na odzieży ubogiego Indianina ujrzał… wizerunek Maryi. Do dziś ten obraz nosi miano nie ręką ludzką uczynionego.
W trosce o rodziny
Maryja objawiła się w Meksyku w momencie, gdy rdzenni Indianie byli prześladowani, sprzedawani w niewolę i dziesiątkowani chorobami przywiezionymi przez Hiszpanów z Europy. Ewangelizacja Azteków szła opornie. O wszystkim, czego doświadczył Juan Diego, możemy dowiedzieć się z tekstu „Nican Mopohua”. To jego opowieść o spotkaniach z Matką Bożą spisana przez A. Valeriano. ...
Agnieszka Wawryniuk