Papiestwo w erze TikToka
Codziennie setki editów (czyli krótkich zmontowanych filmików z różnymi efektami i muzyką tworzonych przez fanów). Czy to wyniki jakiejś współczesnej gwiazdy muzycznej albo topowego influencera? Nie - to skala popularności papieża Leona XIV w mediach społecznościowych. Każdego dnia ludzie z różnych stron świata publikują zdjęcia i filmy z papieżem. Często w formie wspomnianych editów z odpowiednio dobranymi motywami, filtrami czy muzyką w tle. Papież pokazywany jest jako osoba bardzo pozytywna.
Zazwyczaj są to zabawne, zaskakująca albo rozczulające momenty z transmisji różnych papieskich wydarzeń, jak sytuacja sprzed kilku miesięcy, gdy dziecko, które Leon XIV wziął na ręce, nie chce go puścić i mocno zaciska piąstki, przytrzymując materiał jego białej sutanny. Taka popularność głowy Kościoła to przymiot nie tylko papieża z USA. Nie inaczej było z jego poprzednikami. Młodzi ludzie, którzy dziś zachwycają się bezpośredniością i uśmiechem Roberta Prevosta, wcześniej doceniali skracanie dystansu czy spontaniczne i obrazowe wypowiedzi Franciszka. Także „pancerny” kardynał Ratzinger jako Benedykt XVI ujmował odbiorców mediów społecznościowych swoimi pięknymi liturgiami czy uroczymi zdjęciami ze zwierzętami, szczególnie kotami. Nie inaczej jest ze św. Janem Pawłem II, który swoimi przełomowymi gestami i bliskością okazywaną napotkanemu człowiekowi wyprzedzał swoje czasy. Dziś idealnie wpisywałby się w kryteria social mediów. ...