Syndrom strusia
Co prawda, jak niejednokrotnie tłumaczyła pytana o sensowność puszczania z dymem kilkuset złotych miesięcznie i celowość szkodzenia swojemu zdrowiu, pali tylko paczkę dziennie, więc… „proszę, bez przesady!”. Problem zaczął się dobrych kilka lat temu, kiedy ustawowo na pudełkach z rzeczoną zawartością zaczęto umieszczać już nie napisy przestrzegające przed szkodliwością palenia, ale dość realistyczne obrazki pokazujące zniszczone płuca palacza, zmiany nowotworowe, zdjęcia osób na łóżkach szpitalnych itp. Nic przyjemnego. Z pomocą pośpieszył rynek.
Aby uchronić nałogowców przed niebezpieczeństwem utraty dobrego samopoczucia, natychmiast zaproponowano odpowiednie osłonki, którymi można zakryć nieprzyjemne ilustracje. Efekt? Niepokój pojawia się tylko przy przepakowywaniu zawartości do etui. Potem jest już OK. Problem znika. Można kopcić do woli, nie myśląc o konsekwencjach. Doprawdy?
Jednym z najbardziej zakorzenionych fałszywych mitów o zwierzętach jest przekonanie, że strusie północnoafrykańskie chowają głowy w piasek. Wziął się prawdopodobnie z tego, że w sytuacji zagrożenia schylają je nisko ku ziemi. A ponieważ są to głowy niewielkie, nie widać ich z daleka. Tyle fakty. Nieprawdziwe wyobrażenie zapisało się jednak dość mocno w kulturze i stało się – jak to tłumaczy słownik frazeologiczny – synonimem niedojrzałości w podejściu do zagrożeń, bierności, infantylizmu, udawania, że nie ma problemu.
Czasem małym dzieciom wydaje się, że kiedy zamkną oczy (przykryją się kołdrą), strachy zostawią je w spokoju. ...
Siedlanowski Ks. Paweł