Opinie

W ludzkiej biedzie i radości

Święta Bożego Narodzenia na ogół kojarzą się nam z radością, ale bywa, że cieniem na nich kładą się trudne wydarzenia. Najważniejsze jest jednak to, by w tej  biedzie i szczęściu dostrzec przychodzącego Jezusa.

Jak w ludzkim sercu na dalekiej Syberii rodzi się Chrystus? Pochodzący z naszej diecezji ks. Jarosław Mitrzak wspomina historię, którą opisał w swojej książce „Misja na Syberii”. Rankiem 25 grudnia 2002 r., kiedy był proboszczem w Tobolsku, razem z s. Lidią wyruszył do oddalonego o 600 km Surgutu, by tamtejszym wiernym odprawić Mszę św.

Po drodze wstąpili na jedyną na trasie stację benzynową, która pełniła też rolę baru. Zajechali tam jednak nie po paliwo, ale do Tatiany, która tego dnia pełniła dyżur i nie mogła uczestniczyć w Mszy św. Kobieta spodziewała się tych odwiedzin. Wiedziała, że będzie mogła liczyć na spowiedź i Komunię św. przywiezioną specjalnie na tę okoliczność. Potem we troje usiedli przy herbacie. – Boże Narodzenie na stacji benzynowej i w sercu Tatiany, skromnej dziewczyny z baru, do której przyszedł Jezus w środku tajgi, bardzo przypomina mi Jego narodzenie w skromnej stajni w Betlejem – podsumowuje ks. J. Mitrzak.

 

Czas stanął w miejscu

Innym – bolesnym i osobistym – wspomnieniem dotyczącym świąt dzieli się Agata. Podkreśla, że bożonarodzeniowy okres zawsze był wyjątkowy, kojarzył się jej z radością i oczekiwaniem, ale pewien grudzień zapisał się w jej pamięci szczególnie.

– Byłam w ciąży, więc w naturalny sposób czas adwentowego oczekiwania splótł się z moim oczekiwaniem na nowe życie. Zapowiadało się, że te święta będą wyjątkowe, tymczasem… 9 grudnia poroniłam. Mój świat się zatrzymał. ...

Agnieszka Wawryniuk

Pozostało jeszcze 85% treści do przeczytania.

Posiadasz 0 żetonów
Potrzebujesz 1 żeton, aby odblokować ten artykuł