Wiara to łaska i trzeba o nią prosić
Jak to się stało, że rodowity Belg zainteresował się naszym krajem?
Rzeczywiście, z pochodzenia jestem Belgiem, ale już od 18 lat mieszkam na stałe w Polsce. Mam żonę Polkę i pięcioro dzieci. Decyzję o tym, żeby tu przyjechać, traktuję jako powołanie. Było ono tak silne, że nie mogłem wręcz żyć, nie uwzględniając go. Wołałem do Boga, aby coś z tym zrobił! Zacząłem uczyć się języka polskiego na uniwersytecie w Belgii i w tym samym czasie poznałem swoją przyszłą żonę.
Na koniec roku akademickiego przyjechałem z nią do Polski. Niedługo później wzięliśmy ślub. To wszystko trwało prawie trzy lata, a po drodze Pan Bóg dał mi czas na odkrywanie Polski oraz łaskę nawrócenia, na co wielki wpływ miały Łagiewniki. To moje ulubione miejsce.
Z perspektywy czasu widzę, że Pan Bóg przygotowywał mnie do tego wszystkiego. Z pozoru niewiele znaczące rzeczy okazały się być częścią ścieżki „powołania” do Polski.
Co najbardziej zaskoczyło Pana w Polsce, gdy zetknął się Pan już z naszą kulturą i tradycjami?
Pamiętam, jak piękne były dla mnie pierwsze święta Bożego Narodzenia przeżyte w Polsce. Nie znałem wcześniej polskich tradycji, jak: Roraty, Pasterka, cała bogata liturgia i zwyczaje wigilijne z dzieleniem się opłatkiem, kolędowanie, rodzinne więzi… Czułem radość tego święta. W Belgii z Bożego Narodzenia zostało tylko świąteczne jedzenie, prezenty i nie-święty św. Mikołaj.
Tak, Polska posiada jeszcze tradycje. Trzeba je zachować, bo tworzą więzi i tożsamość. Ale zainteresowało mnie w Polsce coś jeszcze – piesze pielgrzymki. ...
Tomasz Kępka