Wolność religijna to prawo, a nie przywilej
Wielu ludziom prześladowania religijne kojarzą się z antycznym Rzymem i „Quo vadis”. Tymczasem według raportu „Wolność religijna na świecie 2025” prawie dwie trzecie ludności żyje w krajach, gdzie to prawo jest łamane.
To wygodne wyobrażenie, że to czasy Nerona. Tymczasem 5,4 mld ludzi w 62 państwach doświadcza dyskryminacji i prześladowań. To skala trudna do ogarnięcia. I nie chodzi tylko o chrześcijan, choć jako największa grupa religijna na świecie są najczęściej prześladowani. Problem obejmuje Chiny, Indie, Bliski Wschód, Afrykę i Amerykę Łacińską.
Wspomina Ksiądz, że prześladowania przybierają różne formy.
W jednych krajach dominuje dyskryminacja, np. w Chinach, gdzie kontrola i ograniczenia dotyczą każdej wspólnoty religijnej. W innych współistnieją dyskryminacja i przemoc – jak w Indiach. Są też miejsca, gdzie w obrębie jednego państwa chrześcijanie doświadczają zarówno brutalnych ataków, jak i przywilejów. Najdobitniejszy przykład? Nigeria. O tym, co tam się dzieje opowiadał bp John Bakeni, który na zaproszenie PKWP w listopadzie gościł w Polsce na obchodach XVII Dnia Solidarności z Kościołem Prześladowanym. W jego diecezji islamska organizacja Boko Haram od ponad 20 lat atakuje kościoły, klasztory, szkoły, ośrodki zdrowia i zwykłe domy. Zginęło tam już ponad 50 tys. chrześcijan. A to tylko fragment wielkiego dramatu.
Raport podaje, że 24 państwa znalazły się w kategorii najcięższych prześladowań. Co to oznacza w praktyce?
Mówimy o systemowym, brutalnym łamaniu wolności religijnej: przemocy, aresztowaniach, torturach, przymusowych konwersjach, niszczeniu miejsc kultu. Dotyczy to ponad 4,1 mld osób. I – co szczególnie niepokojące – w 75% tych krajów sytuacja się pogorszyła. Wpływ na to mają zwłaszcza konflikty: Izrael – Palestyna, Rosja – Ukraina, Sudan, Mjanma (Birma), ale także Ameryka Łacińska – Meksyk i Kolumbia.
Właśnie: Meksyk. ...
Jolanta Krasnowska