
Z nieba spadł niepokój
Było kilka minut po północy, kiedy mieszkańców Osin w gminie Wola Mysłowska obudziły niepokojące dźwięki. Najpierw warkot silnika, potem jasny błysk i potężny huk. - Myśleliśmy, że to butla z gazem albo jakiś niewybuch z czasów wojny - relacjonuje Małgorzata Wojtylak, sołtys wsi.
– Wyszliśmy na podwórko zobaczyć, co się stało, czy nie trzeba jechać z pomocą, budzić naszych strażaków, ale nic nie było widać. Zadzwoniłam do sąsiadki, ale też nic nie widziała – dodaje.
Huk był tak silny, że w jednym z domów wyleciały szyby, a fala uderzeniowa zatrzęsła ścianami. Chwilę później zapanowała cisza. Dopiero nad ranem teren wypełniły policyjne radiowozy, wozy straży pożarnej i wojskowe pojazdy.
– Znaleźliśmy nadpalone, porozrzucane w promieniu kilkudziesięciu metrów fragmenty plastiku i metalu – informował rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Łukowie asp. sztab. Marcin Józwik. Początkowo nie było jasne, co dokładnie spadło. Dopiero kilka godzin później Ministerstwo Obrony Narodowej potwierdziło, że był to rosyjski dron, najprawdopodobniej tzw. wabik, czyli maszyna mająca zmylić obronę przeciwlotniczą.
Wielki strach w małej wsi
Choć szczęśliwie nikt nie ucierpiał fizycznie, straty materialne, np. wybite szyby, uszkodzenia drzwi, są niepodważalne. Jednak najgorszy był strach i stres. Dwie rodziny zostały ewakuowane, jedną osobę zabrała karetka. – Starsi mieszkańcy wrócili myślami do wojny. Ludzie się bali – przyznaje sołtys Wojtylak.
Władze gminy zapowiedziały wsparcie psychologiczne oraz zasiłki dla poszkodowanych rodzin. – Byliśmy na miejscu, rozmawialiśmy z ludźmi, widzieliśmy zniszczenia. ...
DY