
Bawią, uczą i wychowują
To już drugie spotkania feryjne, organizowane przez parafię. W tegorocznych brało udział 35 uczestników oraz 15 wolontariuszy. - To były „Anielskie ferie”, ponieważ naszej parafii patronuje św. Michał Archanioł; co więcej - jest on także patronem naszego miasta. Z tego powodu chcemy wprowadzać nasze dzieci i młodzież w duchowość anielską, jak również przybliżyć im Białą Podlaską - mówi ks. Michał Gosk, wikariusz parafii św. Michała Archanioła odpowiedzialny za organizację ferii.
Oczywiści, mogliśmy w tym feryjnym czasie pojechać gdzieś dalej, ale tym razem zależało nam na pokazaniu tych najbliższych miejsc, które tworzą naszą kulturę oraz tradycję i kształtują naszą wiarę. Dzięki takim lokalnym zajęciom dzieci będą wiedziały, dlaczego patronem naszego miasta jest św. Michał Archanioł, skąd w pałacu Radziwiłłów wzięły się relikwie św. Jozafata Kuncewicza i czemu krajki są charakterystyczne dla Południowego Podlasia – dodaje ks. Michał. Dodaje, że zajęcia miały kilka celów. – Pierwszym był detoks od komórek i komputerów. Drugim – budowanie relacji międzyludzkich, o które dziś trudno nawet w środowisku rówieśniczym. Trzecim – wyjście z domu i zobaczenie miejsc, które do dziś były dla dzieci nieznane. Oczywiście nie zapomnieliśmy o aspekcie duchowym. Każdy dzień zaczynaliśmy w naszej kaplicy od wspólnego pacierza. Codziennie przychodził do nas proboszcz ks. kan. Henryk Jakubowicz, aby nam pobłogosławić i dać dobre słowo – zaznacza ks. Michał.
Różnorodne atrakcje
Pierwszy dzień uczestnicy spędzili w budynku pobliskiej szkoły podstawowej, gdzie pod okiem pań z dwóch kół gospodyń wiejskich tworzyli kwiaty z bibuły, robili faworki oraz słodkie różyczki. Później brali udział w grach, zabawach i konkursach animowanych przez wolontariuszy z Centrum Wolontariatu Caritas, którzy wspierali organizatorów przez wszystkie trzy dni. Drugiego dnia dzieci odwiedziły Muzeum Południowego Podlasia, gdzie obejrzały wystawę o tematyce ludowej i brały udział w warsztatach tkackich. Następnie udały się do biblioteki miejskiej, gdzie odwiedziły wypożyczalnię, dział regionaliów, dział digitalizacji zbiorów, a także drukarnię. Po obiedzie brały udział w zajęciach tanecznych. Ostatni dzień również był pełen atrakcji. Zaczął się od nawiedzenia kościoła Narodzenia NMP przy ul. Brzeskiej. Z uczestnikami zajęć spotkał się dziekan ks. kan. Marian Daniluk, przybliżając im osobę i losy św. Jozafata Kuncewicza. Potem wszyscy udali się do pizzerii, gdzie wzięli udział w warsztatach robienia pizzy, a później do kina. Ostatnim punktem dnia była wizyta w starostwie powiatowym i spotkanie ze starostą Mariuszem Filipiukiem. W ramach wizyty dzieci zapoznały się także z pracą wydziału komunikacji i biura paszportowego.
Jako podziękowania
Najmłodszy uczestnik ferii miał sześć lat, najstarszy był uczniem ósmej klasy podstawówki. Uczestnicy byli podzieleni na pięć mniejszych grup. Każda z nich miała po trzech starszych opiekunów wspieranych przez młodszych wolontariuszy.
– Nasze ferie cieszyły się sporym zainteresowaniem. Mieliśmy bardzo dużo chętnych, niestety z powodów logistycznych nie mogliśmy przyjąć wszystkich. Pierwszeństwo mieli ci, którzy należą do grup działających przy parafii. Ubiegłoroczne „Anielskie ferie” spędziliśmy w salce przy kaplicy, ale jest ona zbyt mała, by przyjąć większe grupy. Ferie były także naszą formą podziękowania dla tych, którzy są przy Kościele i angażują się w życie parafii. Widać, że nasze dzieci i młodzież czują się tutaj dobrze i bezpiecznie. Chcą tu przychodzić, by wspólnie się integrować, spędzać czas, budować więzi i swoją wiarę – podkreśla ks. M. Gosk.
– Program ferii został dopracowany pod każdym względem. Dzieci mogły się ubogacić duchowo, kulturalnie i społecznie. Miały czas na modlitwę i na obcowanie ze sztuką. Nie zabrakło też okazji do poznawania zawodów i funkcji, które do tej pory były im nieznane. Towarzyszyłam dzieciom jako opiekun i widziałam, jak te najmłodsze zżywały się ze swoimi opiekunami. Starsza młodzież, która pomagała jako wolontariusze, bardzo odpowiedzialnie podeszła do wyznaczonych sobie zadań. Atrakcje, które zaproponowaliśmy, były swoistą innowacją, naprawdę zaciekawiły i zadowoliły nasze dzieci – zauważa Monika Bańkowska.
Moc pozytywnych emocji
Pani Monika podkreśla, że z parafialnych ferii byli zadowoleni nie tylko dzieci i wolontariusze, ale także rodzice. – Podchodzili do nas na koniec każdego dnia i osobiście dziękowali za wszystkie atrakcje. Mówili, że dzieciaki wracają do domu zadowolone, że obszernie opowiadają o tym, co widziały, z kim się spotkały i co najbardziej im się podobało. Dostrzegałam, że te zajęcia dały uczestnikom wiele radości i innych pozytywnych emocji; co ciekawe, nie było między nimi żadnej złości, przemocy, agresji. Wszyscy odnosili się do siebie z szacunkiem, pomagali sobie wzajemnie, współpracowali ze sobą – stwierdza.
– Dzieci potrafiły zachować się stosownie do miejsca, które odwiedzały, czy to było kino, kościół czy biblioteka. Nasza praca duszpastersko-wychowawcza owocuje, co jest bardzo widoczne – podkreśla ks. Michał.
W gronie młodszych wolontariuszy była m.in. 14-letnia Emilka. – Moim zadaniem była opieka i zabawianie uczestników ferii. Uwielbiam zajmować się małymi dziećmi, więc czerpałam z tego przyjemność. Dla mnie te ferie mogły trwać zdecydowanie dłużej. Nie męczyły mnie zadania, które nam powierzono. Myślę, że dzieciom podobał się film, który obejrzały w kinie, a także wizyta u pana starosty. Mnie zaciekawiło szczególnie biuro paszportowe – mówi Emilka.
Było fajnie!
– „Anielskie ferie” są świetną formą integracji. Wśród uczestników i wolontariuszy było sporo tych, którzy należą do kół różańcowych. Już się trochę znaliśmy, ale dzięki feriom poznaliśmy się jeszcze bardziej. Zgodziłam się być wolontariuszką i bardzo się z tego cieszę, bo ciekawie spędziłam czas. W przeciwnym wypadku pewnie spałabym do południa i siedziała w domu, a dzięki feriom zobaczyłam nieznane mi miejsca. Zajęcia trwały mniej więcej od 8.00 do 15.00. My, jako wolontariusze, mieliśmy wcześniej odprawę, podczas której ks. Michał zapoznawał nas z programem dnia, zadaniami i ewentualnymi zagrożeniami. Najbardziej podobała mi się wystawa tkanin ludowych, bo sama przez wiele lat tańczyłam w zespole ludowym. Zaciekawiła mnie również biblioteka. W czasie ferii mogliśmy ją poznać z perspektywy pracowników, a nie tylko czytelnika – dzieli się Natalka. – Jestem ministrantem, należę też do koła różańcowego. Chciałem wziąć udział w tych feriach. Bardzo podobała mi się biblioteka i pizzeria. Zaprzyjaźniłem się z Mikołajem. Razem bawiliśmy się, dużo rozmawialiśmy i współpracowaliśmy w grupach. Zaciekawiła mnie także drukarnia, tam dowiedziałem się, jak tworzy się książki, i zobaczyłem dużo sprzętów, które służą do drukowania. Wszyscy fajnie się bawiliśmy – i to bez komórek – uśmiecha się 10-letni Antek.
Jego rówieśniczka Gabrysia uczestniczyła w „Anielskich feriach” po raz drugi. – Byłam w tamtym roku i bardzo mi się spodobało, więc zgłosiłam się znowu. Było fajnie i wesoło. Teraz czekamy na wakacje przy parafii – podsumowuje Gabrysia.
AWAW