Historia
Fot. IPN
Fot. IPN

Historia pewnej obławy

Przeczesywano lasy i wsie, zatrzymywano mieszkańców, prowadzono brutalne przesłuchania. Komunistyczne władze zrobiły wszystko, aby odnaleźć partyzantów odpowiedzialnych za jedną z najśmielszych akcji powojennego podziemia na Lubelszczyźnie.

  Uprowadzenie członków rodziny Bolesława Bieruta przez oddział por. Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” w lipcu 1946 r. skutkowało obławą zorganizowaną przez aparat bezpieczeństwa. Akcja zakończyła się śmiercią dwóch partyzantów i aresztowaniem osób współpracujących z podziemiem.  

Oświadczył, że są zakładnikami

W dniach 17-18 lipca 1946 r. połączone oddziały por. L. Taraszkiewicza ze Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” oraz Stefana Brzuszka „Boruty” z Narodowych Sił Zbrojnych przygotowały na szosie Chełm – Lublin zasadzkę na funkcjonariuszy chełmskiego Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, którzy przybyli do Siedliszcza, by przeprowadzić tam aresztowania wśród członków podziemia.

– Było to wydarzenie bez precedensu w skali całego kraju – ocenia Grzegorz Makus, historyk z lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, autor publikacji poświęconych m.in. oddziałom L. Taraszkiewicza „Jastrzębia”, Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego” i dziejom antykomunistycznej konspiracji na terenach Chełmszczyzny i ziemi włodawskiej.

Oddziały partyzantów ulokowały się 7 km od Chełma, na wysokości wsi Kamionka. ...

Joanna Szubstarska

Pozostało jeszcze 85% treści do przeczytania.

Posiadasz 0 żetonów
Potrzebujesz 1 żeton, aby odblokować ten artykuł