Bą-Żurek
Najpierw Murański, a za nim Bodnar nie sprostali wyzwaniom uratowania kraju przed Nawrockim. Potem się wydało, że zapowiadany „nie tylko żurek, też drugie danie i deser” są do przełknięcia za trudne, bo Żurek ma skrępowane ręce i nie daje rady Korneluka znieść. W tzw. międzyczasie jedni zaprogramowani do rozliczenia PiS-owcy zostali ułaskawieni, inni powymierali, a jeszcze inni robią sobie objazdówki po świecie „szerokim, którego okiem nawet sokolim nie zmierzysz”, bo sąd odmówił wydania Europejskiego Nakazu Aresztowania.
Żeby wpisać się w te światowo-podróżnicze trendy, pojechał premier Tusk przepraszać swoich wyborców aż na prasowy briefing do Paryża.
Zrozumienie dla panapremierowego penitencjarnego niedowładu, czyli braku skuteczności w ściganiu pisowskiej „zorganizowanej grupy przestępczej” wykazali młodzi, wykształceni i z wielkich (dodatkowo tym razem też ze średnich) miast.
Obok wspomnianego powyżej problemu sen z powiek spędza KO-alicjantom niedokończony projekt w kwestii uznawania w Polsce związków partnerskich czy dopiero co zawetowana przez prezydenta ustawa o statusie osoby najbliższej. No i – niezwykle dla postępowych ważna – legalna, najlepiej bez jakichkolwiek ograniczeń, aborcja.
Dajmy jednak temu czarnowidztwu spokój. Wszak postępy w dołączaniu do Europy gołym okiem już widoczne są. Jest dostęp do awaryjnej antykoncepcji, jest – w ramach odpolityczniania szkoły – ordynarnie rugowana z programu religia, jest wycofany HiT, są – w ramach zapewnienia uczniom dobrostanu – zlikwidowane prace domowe.
Dostała prawną osobowość – czyli awansowała z przedmiotu do rangi podmiotu prawa i ma swoich reprezentantów, którzy w jej imieniu mogą przemawiać za albo przeciw jej interesom – rzeka Odra.
Jest – patrz: Szpital Południowy – zapowiadany „łatwy w obsłudze i czytelny system rezerwacji wizyt, skrócony czas oczekiwania na konsultacje i zabiegi”. Co z tego, że nie tylko uschła, ale i nieźle się zafekaliowała mająca – wedle szumnych zapowiedzi – uzdrowić służbę zdrowia czarodziejska różdżka. Odpolitycznienie i uspołecznienie publicznych mediów – też jest; a jakie, to już każdy widzi. Obiecane inwestycje z TVP na leczenie onkologiczne – Łatwogang dzielnie przejął.
Nie tylko sytuacja w prokuraturze na drodze do realizacji KO-wskich obietnic stanęła. Efekt domina rozpoczęło odwołanie dwugodzinnego prezydenta. Jakby się był utrzymał jego radosny powitalny okrzyk: bą-żur, to całkiem inaczej by było. A tak to tylko bą-Żurek sobie został. I nam.
Anna Wolańska