Sześć dekad w remizie
Przez 60 lat współtworzył ochotnicze pożarnictwo i obserwował, jak z niewielkich, słabo wyposażonych jednostek powstawały nowoczesne formacje ratownicze. Druh Tadeusz Kender zakończył aktywną działalność jako prezes OSP Ruda Talubska. Choć odwiesił strażacki mundur, przyznaje, że straż na zawsze pozostanie częścią jego życia.
Niewielu strażaków może powiedzieć, że niemal całe dorosłe życie poświęcili służbie. T. Kender należy do tego grona. Przez 60 lat był związany z Ochotniczą Strażą Pożarną, z czego 25 lat przepracował również w pożarnictwie zawodowym. Przez pół wieku działał w zarządzie gminnym Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP gminy Garwolin, a przez 36 lat kierował OSP Ruda Talubska jako prezes.
Podczas tegorocznego zebrania sprawozdawczo-wyborczego zrezygnował z pełnionej funkcji, zamykając jeden z najdłuższych rozdziałów w historii lokalnego pożarnictwa. – Byłem prezesem przez 36 lat, wcześniej przez 41 lat pełniłem funkcję kierowcy-konserwatora. Łącznie w OSP jestem już od 60 lat – mówi.
Od podstaw
Gdy tworzono nowe struktury administracyjne, pierwszy naczelnik gminy Garwolin zaproponował T. Kenderowi objęcie funkcji komendanta. Wkrótce powierzył mu także zadanie stworzenia wspólnego zarządu miejscowych jednostek.
Nie było telefonów komórkowych, internetu ani szybkiej komunikacji. Dotarcie do wszystkich jednostek wymagało czasu i zaangażowania. – Łączność wyglądała zupełnie inaczej. Musiałem pojechać do strażaków w całej gminie i przekonać ich, że warto działać razem – wspomina.
Na początku na tym terenie działało 13 jednostek. Do nowo utworzonego zarządu przystąpiło dziesięć. Trzy – Stara Huta, Stoczek i Puznów – zakończyły wcześniej swoją działalność.
Gdy do pożarów jeździło się końmi
Droga do dzisiejszego wyposażenia była długa. Nowoczesne samochody ratowniczo-gaśnicze, specjalistyczny sprzęt i ubrania ochronne, które obecnie są standardem, pojawiły się dzięki zaangażowania druhów.
Początki były znacznie skromniejsze. Tylko nieliczne jednostki miały motopompy, a samochody – jeśli w ogóle były dostępne – często pochodziły z demobilu. W wielu miejscowościach strażacy na miejsce pożaru jechali jeszcze zaprzęgami konnymi.
– Mieliśmy węże, drabinę, bosaki, co stanowiło właściwie cały dostępny wtedy sprzęt. Mundury wyjściowe jeszcze posiadaliśmy, ale ubrań bojowych nie było wcale – wspomina druh Kender.
Trudności nie wynikały jednak wyłącznie z ograniczonych środków finansowych. Po reformie administracyjnej i utworzeniu województwa siedleckiego zdobycie potrzebnego wyposażenia również stanowiło duże wyzwanie.
Mimo ograniczeń druhowie organizowali szkolenia i zawody sportowo-pożarnicze, które często odbywały się na wiejskich łąkach, przy remizach i gospodarstwach.
Jednym z ważniejszych momentów w historii OSP Ruda Talubska było otrzymanie pierwszego fabrycznie nowego samochodu pożarniczego w gminie Garwolin. W 1989 r. do jednostki trafił Star 244. Dla strażaków był to ogromny krok naprzód i dowód, że wieloletnie starania przynoszą efekty. Później pojawiały się kolejne pojazdy, nowoczesny sprzęt oraz coraz lepsze wyposażenie ochronne. Ochotnicze straże stopniowo zmieniały się w dobrze przygotowane jednostki ratownicze.
Wartości pozostały
Dziś cztery OSP z gminy Garwolin należą do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. Strażacy są odpowiednio wyszkoleni, a sprzęt pozwala skuteczniej pomagać podczas akcji. Zmieniło się również podejście młodych ludzi. – Dzisiaj młodzież garnie się do straży, co bardzo cieszy. Wyposażenie i wyszkolenie bardzo się poprawiły. To naprawdę ogromna zmiana – podkreśla druh Kender.
Jednocześnie wspomina, że dawniej remiza była nie tylko miejscem przygotowań do działań. – Stanowiła miejsce spotkań. Prawie w każdą niedzielę druhowie przychodzili do remizy. Rozmawiali, porządkowali sprzęt, szykowali się do ewentualnych akcji. To była prawdziwa wspólnota – mówi.
Weszło w krew
Choć po sześciu dekadach przyszedł czas, by ustąpić miejsca następcom, straż nadal jest częścią jego codzienności. – To weszło w krew. Jak słyszę syrenę, od razu patrzę, w którą stronę jadą strażacy. Tego już nigdy się nie zapomina – przyznaje.
Za swoją działalność społeczną i zawodową T. Kender został wyróżniony najwyższymi odznaczeniami Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP oraz państwowymi medalami za wzorową służbę.
Zmiana na stanowisku prezesa zamyka pewien rozdział, ale nie kończy historii, którą przez lata współtworzył. T. Kender zostawia po sobie silną jednostkę, ludzi przygotowanych do dalszej służby i trwały ślad w dziejach lokalnego pożarnictwa.
JAWA