Historia
fot. AWAW
fot. AWAW

Przeszłość z fajansowych okruchów

Ceramika, monety, okucia, niespotykane przedmioty i piękne fotografie - to wszystko można zobaczyć na wystawie „Biała Radziwiłłowska, Janów Biskupi - historia odkryta”, prezentowanej od kilku tygodni w Muzeum Południowego Podlasia. Ekspozycja ma charakter archeologiczny i zajmuje trzy pomieszczenia oficyny zachodniej.

Prezentowane na niej fragmenty przedmiotów opowiadają nam o złożonych dziejach Białej pod rządami Radziwiłłów i Janowa pod administracją biskupów łuckich. - To wszystko wydobyliśmy z ziemi podczas prac archeologicznych. Nie traktujemy tych znalezisk jako pojedynczych artefaktów, jakimi można tylko nacieszyć oczy i pokazać w gablocie. To raczej kawałki historii, które trzeba skleić i ułożyć niczym puzzle, aby odtworzyć dzieje sięgające od XV do połowy XVIII w. - mówi Mieczysław Bienia, archeolog i kurator wystawy.

Białej Podlaskiej poświęcono dwie sale. – Pokazujemy w nich to, co znaleźliśmy podczas badań prowadzonych na terenie założenia zamkowego, a konkretnie w rejonie dziedzińca, przy fontannach, w jamie śmietniskowej, w ruinach kuchni zamkowej i przylegającego do niej budynku gospodarczego, na historycznej alejce oraz na terenie kazamatów i bialskich łazienek, czyli dawnego budynku archiwum i biblioteki – wylicza nasz rozmówca.

Niespotykana sygnatura

M.Bienia zwraca szczególną uwagę na prezentowaną na wystawie ceramikę bialską.

– To nasze największe odkrycie, którego dokonaliśmy w 2021 r. W 1738 r. w Białej Podlaskiej założono pierwszą w Rzeczypospolitej farfurnię – prywatny zakład produkujący na dużą skalę farfury, czyli wyroby fajansowe. Wydobyliśmy ponad 700 ich fragmentów z terenu kuchni radziwiłłowskiej. Na wielu z nich znajduje się sygnatura „BA”: „B” jak Biała, „A” jak Anna z Sanguszków Radziwiłłowa, założycielka farfurni. Co ciekawe, litera „A” przypomina cyrkiel wolnomularski. Pytałem znajomych archeologów i historyków sztuki, czy spotkali się już z taką sygnaturą. Nikt nie potwierdził. Nikt też nie zgłosił, że posiada podobne znaleziska. Mamy więc podstawy, by odkryte wyroby określać mianem bialskiej ceramiki – tłumaczy archeolog.

Muchy, kobalt i kafle z orłem

Kurator wystawy zwraca uwagę na jeszcze jeden charakterystyczny element bialskich wyrobów. – Motywem zdobiącym te naczynia jest… duża mucha. Ten wzór bardzo często pojawia się na odnalezionych fragmentach. To dość nietypowa ozdoba. Nie wiemy, skąd mistrzowie farfurnicy zaczerpnęli taki pomysł – mówi M. Bienia.

W bialskiej manufakturze oprócz naczyń wykonywano także kafle i ozdobne płytki. – Wyraźnie nawiązywano w nich do wzorców niderlandzkich, przede wszystkim do wyrobów z Delft. Dominowały biel i kobalt. Produkcja fajansu była czasochłonna i trudna. Z dokumentacji zakładu wiemy, że wiele wypałów kończyło się niepowodzeniem. Naczynia pękały podczas wypalania, a nierzadko odpryskiwała z nich barwna glazura. Wszystkie wyroby były malowane ręcznie. W gablotach prezentujemy kafle zdobiące piece zamkowe. Niektóre mają motywy sakralne i napis „IHS”, inne przedstawiają herb Radziwiłłów – orła z trąbami na piersi. Kafle datujemy na XVII i XVIII w. Pochodzą z warsztatów bialskich, ale także janowskich, ponieważ Janów Podlaski był wówczas ważnym ośrodkiem produkcji kafli i ceramiki użytkowej – podkreśla kurator.

Broń wielkiego rażenia

Na ekspozycji poświęconej Białej Radziwiłłowskiej można oglądać także dawne ozdoby, monety – w tym cenne i rzadkie liczmany – sygnety, okucia pochodzące prawdopodobnie z ogrodzenia zamkowego oraz fragmenty płaskorzeźb zdobiących dawny budynek biblioteki.

Zwiedzając wystawę, warto zwrócić uwagę również na szklane granaty. Były to kule z grubego szkła, do których wsypywano proch i zapalano go przed rzuceniem. Po uderzeniu szkło rozpryskiwało się, powodując ciężkie obrażenia osób znajdujących się w pobliżu wybuchu.

Całości dopełniają efektowne fotografie z prac archeologicznych, pokazujące to, co kryje się pod powierzchnią bialskiego założenia zamkowo-parkowego, oraz tablice informacyjne przybliżające historię tego miejsca.

Archeologiczne eldorado

Część ekspozycji poświęcona Janowowi Biskupiemu również skrywa wiele skarbów. – Na przełomie XV i XVI w. liczył ponad 5 tys. mieszkańców i był największym miastem w województwie podlaskim. Polityka administrujących nim biskupów sprzyjała rozwojowi rzemiosła i handlu. Hierarchowie nie nakładali wysokich podatków ani opłat, dlatego do Janowa chętnie ściągali liczni rzemieślnicy. Miasto było zamożne, co doskonale widać po przedmiotach wydobytych podczas badań prowadzonych na terenie zamku biskupów łuckich, przy budowie hali sportowej na terenach dawnego seminarium oraz w ogrodach dziekana przed budową nowego obiektu parafialnego. W czasie wykopalisk natrafiliśmy na złote i srebrne wyroby, monety, przepiękną ceramikę produkowaną na miejscu oraz kafle sprzedawane do siedzib możnowładców z całej Rzeczypospolitej – wylicza M. Bienia

Powyginane garnki i stosy ceramiki

Artefakty pokazywane na wystawie dotyczącej Janowa również pochodzą z XV, XVI i połowy XVII w. – W ogrodach dziekana odkryliśmy pozostałości trzech pieców garncarskich. Wydobyliśmy stamtąd ponad 200 tys. zabytków. Wszystkie trzeba było umyć, opisać i zinwentaryzować. Trafialiśmy na miejsca, gdzie zamiast ziemi znajdowały się niemal wyłącznie fragmenty naczyń, co pokazuje przeszklona gablota – opowiada kurator, wskazując na prezentację, umieszczoną na jednej ze ścian.

Opowiada o wydobytych garnkach, misach i talerzach. Uwagę zwiedzających przyciągają dwie skrzynie ustawione na środku sali. W jednej znajdują się odkształcone garnki. Czy to nieudane wypały?

– Nie. To naczynia zniszczone podczas pożaru miasta. Niektóre stopiły się ze sobą, inne są powyginane lub wyglądają, jakby były wykonane z papieru. To efekt działania bardzo wysokiej temperatury. W drugiej skrzyni prezentujemy kompletne naczynia. Część z nich zachowała na dnie tzw. przywrę. Możemy ją przebadać i ustalić, co gotowano w tych garnkach – wyjaśnia M. Bienia.

Oprowadzając po wystawie, kurator zwraca uwagę także na eksponowane kafle, talerz miechowicki, złotą paterę z wizerunkiem Maksymiliana III, fragmenty pozłacanych kielichów, miniaturowe naczynia oraz kolekcję renesansowych kafli z motywem młodzieńca pod arkadami, wykonanych w Janowie.

– Więcej zabytków z Janowa prezentujemy na wystawie w janowskim GOK-u. Zachęcam do jej odwiedzenia, ponieważ można tam zobaczyć jeszcze ciekawsze eksponaty – zaprasza M. Bienia

Ekspozycja prezentowana w Muzeum Południowego Podlasia będzie czynna do końca września.

Agnieszka Wawryniuk