Deindustrializacja pod okiem premiera – płacimy za prąd horrendalne stawki!
Nowoczesny przemysł stanowi jej bezwzględny fundament, dając stabilne miejsca pracy i gwarantując, że w sytuacjach kryzysowych potrafimy sami wyprodukować to, co niezbędne do funkcjonowania kraju. Niestety z chłodnej, popartej liczbami analizy wyłania się obraz wręcz katastrofalny. Na naszych oczach, przy całkowitej bierności ekipy Donalda Tuska, postępuje dramatyczny proces brutalnej deindustrializacji Polski.
Twarde dane statystyczne nie pozostawiają najmniejszych złudzeń i obnażają gospodarczą nieudolność obecnej władzy. Zgodnie z najnowszymi zestawieniami Polska zajmuje dziś w Unii Europejskiej haniebne pierwsze miejsce w rankingu najwyższych kosztów energii dla przemysłu energochłonnego! W połowie 2025 r. średnia cena energii dla strategicznych firm wynosiła u nas aż 172 euro za megawatogodzinę. Spójrzmy prawdzie w oczy i porównajmy to z naszymi europejskimi konkurentami: w Niemczech było to 131 euro, w Hiszpanii 93 euro, a we Francji zaledwie 61 euro. To oznacza, że francuska huta czy zagraniczna fabryka nawozów ma dostęp do prądu niemal trzykrotnie tańszego niż polskie zakłady! W zderzeniu z tak gigantyczną strukturalną dysproporcją nasze rodzime przedsiębiorstwa z góry skazywane są na powolną śmierć.
Szczególnie dramatycznie wygląda sytuacja w strategicznym sektorze stalowym. Niezależni eksperci rynkowi biją na alarm: zużywamy w Polsce znacznie więcej stali, niż jesteśmy w stanie wyprodukować. Nasza krajowa produkcja skurczyła się drastycznie, a my staliśmy się największym importerem netto stali w całej Unii Europejskiej. To sytuacja skrajnie niebezpieczna z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Jak mamy skutecznie rozbudowywać naszą wschodnią flankę i zbroić wojsko, skoro za chwilę stal do produkcji czołgów, wozów bojowych czy amunicji będziemy musieli w całości kupować za granicą?
Co w obliczu tego pełzającego kryzysu robi tzw. Koalicja 13 grudnia? Rząd kapituluje. Kiedy państwa takie jak Niemcy – dysponujące przecież i tak tańszą energią – bez wahania pompują w swój przemysł 3,8 mld euro z publicznych pieniędzy i drastycznie, bo aż o 80%, obniżają dla firm opłaty sieciowe, rząd w Warszawie chowa głowę w piasek. Jeszcze w połowie 2025 r. ministerstwo obiecywało wprowadzenie mechanizmu chroniącego przemysł, który gwarantowałby ceny na poziomie 250 zł za megawatogodzinę. Dziś mija blisko rok, a ta obiecana i rzekomo przygotowana ustawa nawet nie trafiła do Sejmu! To systemowy paraliż. Zamiast korzystać z unijnych ram pomocy (CISAF), które wprost pozwalają na dopłaty ograniczające ceny energii – z czego już korzystają chociażby Niemcy, Słowenia czy Bułgaria – nasi decydenci biernie przyglądają się upadkowi polskich hut i fabryk.
Ten kryzys to śmiertelne zagrożenie dla rozwoju takich obszarów jak Polska Wschodnia. Jeśli wielkie zakłady przemysłowe upadną pod ciężarem rachunków za prąd, stracimy tysiące dobrze płatnych miejsc pracy. Nasz region potrzebuje ich jak tlenu, by zatrzymać kapitał i zablokować wyjazdy młodych, zdolnych ludzi. Muszą Państwo pamiętać, że deindustrializacja to proces, który – raz uruchomiony – jest praktycznie nieodwracalny w cyklu zaledwie jednej dekady.
Polska gospodarka wymaga pilnego, systemowego pakietu ratunkowego: drastycznego obniżenia opłat sieciowych oraz szybkiego uruchomienia mechanizmu dopłat wzorowanego na rozwiązaniach państw zachodnich. Jeśli obecna władza natychmiast nie zmieni kursu, zapłacimy za to pogłębieniem deficytu, gigantycznym bezrobociem i utratą suwerenności przemysłowej na rzecz naszych sąsiadów.
Grzegorz Bierecki, Senator RP
