Rozmaitości
fot. PIXABAY.COM
fot. PIXABAY.COM

Truskawki nie dały zarobić

Tegoroczne zbiory truskawek dobiegają końca, ale dla wielu gospodarstw nie był to udany czas. Nie sprzyjała pogoda - najpierw zimowe mrozy, później wiosenne przymrozki, susza i deszcze ograniczyły plony.

Choć ceny chwilami były wyższe, nie wszystkim udało się zrekompensować poniesione straty. Trzecia dekada czerwca to dla plantatorów czas pierwszych podsumowań. Tegoroczny sezon okazał się wyjątkowo wymagający. Problemy pojawiły się już zimą.

– Duże różnice temperatur między dniem a nocą oraz niewielka ilość śniegu sprawiły, że rośliny zostały osłabione – mówi Krzysztof Komorek, doradca w Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Rykach.

Wiosną sytuację pogorszyły susza oraz przymrozki, a miejscami także mrozy. – Pod koniec kwietnia w niektórych rejonach Lubelszczyzny temperatura spadła nawet do -12℃ – zauważa Gustaw Jędrejek, prezes Lubelskiej Izby Rolniczej w Lublinie.

Pocieszające było jedynie to, że plantacje w mniejszym stopniu zaatakowały choroby i szkodniki. Dokuczliwy w tym okresie kwieciak oraz przędziorek nie stanowiły większego problemu.

Owoców o połowę mniej

Niekorzystne warunki przełożyły się na wielkość zbiorów. Straty odczuli m.in. plantatorzy z okolic Ryk. – Na mojej plantacji truskawka dwa razy ucierpiała od mrozu. Zimowe spadki temperatur sprawiły, że wiele karp nie zdołało się prawidłowo zregenerować. Późniejsze przymrozki zniszczyły kolejne 30-40% kwiatów – mówi Michał Buczek.

Na wysokość plonów wpłynęły również opady. W jednych miejscach nadmiar deszczu powodował gnicie owoców jeszcze przed dojrzewaniem, w innych susza ograniczała ich wzrost.

Jak przyznaje plantator, początkowo owoce były dobrej jakości, jednak z czasem stawały się coraz drobniejsze. – W porównaniu z poprzednim rokiem zebrałem około połowę mniej truskawek, a być może nawet tylko 40% tego, co wcześniej – dodaje M. Buczek.

Podobne doświadczenia ma Marcin Warowny. – Pierwsze, największe owoce wymarzły. Dopiero kolejne kwiaty dały większy plon, ale z nich wyrastały już owoce średnie i małe – tłumaczy.

Dobre ceny tylko na początku

Opinie plantatorów dotyczące cen są podzielone. Początek sezonu przyniósł nadzieję, jednak sytuacja szybko się zmieniła. – Gdy zaczynaliśmy zbiory, cena za truskawkę deserową była satysfakcjonująca. Wystarczyły jednak trzy dni, by spadła o połowę i przez długi czas utrzymywała się niewiele powyżej ceny truskawki przemysłowej – zaznacza M. Buczek.

Podobnie wyglądała sprzedaż detaliczna. Najpierw ceny były wysokie, później stopniowo spadały.

– Pierwsze owoce sprzedawałem nawet po 20 zł za kg. Później było 15 zł, następnie 13 zł, a teraz cena wróciła do około 15 zł – wylicza M. Warowny.

Na skupach ceny wynosiły od 5 do 7 zł za kg. Zdaniem prezesa LIR przy tak dużych stratach nie były one wystarczające. – Takie stawki nie rekompensują szkód spowodowanych przez przymrozki – ocenia G. Jędrejek.

Pod koniec sezonu ceny ponownie wzrosły, ale plantatorzy nie odczuli tego w znaczący sposób.

– Było to związane głównie z deszczową pogodą. Część owoców zaczęła gnić, a na rynku pojawiło się ich mniej. Dostępne truskawki były też drobniejsze i słabszej jakości – wyjaśnia M. Buczek.

Nieuczciwe praktyki

Plantatorzy zwracają uwagę również na sposób działania części firm skupujących owoce.

– Rolnik dostarczający truskawki na skup często dopiero następnego dnia dowiadywał się, jaka będzie cena za kilogram. Takie sytuacje powinny być monitorowane przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. Gdyby producent wcześniej znał stawkę, mógłby ocenić, czy opłaca się zatrudniać pracowników do zbioru – mówi G. Jędrejek.

Problemem byli także nieuczciwi handlarze, którzy mieli sprzedawać importowane owoce jako polskie. – Na szczęście takie truskawki można rozpoznać – choćby po wyglądzie szypułki. To zadanie dla odpowiednich służb, by eliminować takie przypadki. Chodzi nie tylko o uczciwość wobec polskich producentów, ale również o bezpieczeństwo konsumentów – podkreśla prezes LIR.

Tomasz Kępka