Od „zaufaj” do wieczystego „tak”
Eucharystii przewodniczył bp Kazimierz Gurda, który podkreślił znaczenie życia konsekrowanego jako szczególnego świadectwa wiary i oddania Bogu.
W homilii pasterz Kościoła siedleckiego mówił, że życie zakonne jest odpowiedzią człowieka na miłość Boga. Zaznaczył, że po latach formacji i ślubach czasowych s. Klara wypowiedziała Chrystusowi swoje ostateczne „tak”, oddając Mu całe swoje życie w służbie Kościołowi.
Biskup podkreślił, że osoby konsekrowane są znakiem obecności Boga we współczesnym świecie, a pełny sens ludzkiego życia można odnaleźć jedynie w miłości Chrystusa. Zwrócił uwagę, że modlitwa, praca i wierne wypełnianie powołania pozwalają zakonnikom uczestniczyć w dziele zbawienia.
Nawiązując do duchowości św. Benedykta, biskup wskazał na szczególną rolę liturgii, adoracji Najświętszego Sakramentu oraz codziennej modlitwy, które stanowią fundament życia sióstr benedyktynek sakramentek. Na zakończenie podziękował wspólnocie zakonnej za świadectwo wiary oraz modlitwę w intencji Kościoła i wiernych.
Pięć lat temu
Śluby wieczyste s. Klary przypadły dokładnie pięć lat po złożeniu przez nią pierwszych ślubów zakonnych. To właśnie wtedy przyjęła imię s. Klara od Miłości Bożej. W rozmowie z „Echem” wspominała wówczas, że wybór nie był przypadkowy. – Św. Klara z Asyżu to moja patronka od bierzmowania. Miała wielkie nabożeństwo do męki Pańskiej i Eucharystii. Legenda głosi, że w czasie najazdu Saracenów Klara miała ich odstraszyć Najświętszym Sakramentem, który wyniosła z kościoła. Blask bijący z Hostii miał jakoby porazić wroga i zmusić go do ucieczki. Podanie powstało zapewne na tle szczególnego nabożeństwa, jakie św. Klara miała do Eucharystii. Dlatego to dla mnie idealna patronka. Wierzę, że będzie się za mną wstawiała! – mówiła.
Wystarczy, że Jezus jest blisko
Jak opowiadała przed pierwszymi ślubami, powołanie zakonne czuła właściwie od dziecka. Kiedy jednak po raz pierwszy zapukała do drzwi siedleckiego Zgromadzenia Sióstr Benedyktynek od Nieustającej Adoracji Najświętszego Sakramentu, miała wątpliwości, czy życie kontemplacyjne jest dla niej. Jako matematyczka chciała mieć stuprocentową pewność, że to właściwa droga.
Wtedy od s. Marii usłyszała: „Zaufaj!”. Kilka dni później znalazła w refektarzu, na swoim miejscu, obrazek z napisem „Jezu, ufam Tobie”. Uznała to za znak od Boga. Kolejnym doświadczeniem była modlitwa wiernych, podczas której usłyszała wezwanie: „Módlmy się za nas tu zgromadzonych, niech nasze serca otworzą się wreszcie na wezwanie Chrystusa: «Pójdź za mną!»”.
– To dało mi do myślenia. Wtedy chyba zyskałam pewność i zapragnęłam znaleźć się za kratą, z innymi siostrami – opowiadała w rozmowie z „Echem”, dodając: Nie tęsknię za światem zewnętrznym. Wystarczy mi, że Pan Jezus jest blisko. To najważniejsze. Niczego więcej nie potrzebuję.
Uroczystość w siedleckim klasztorze była ważnym momentem nie tylko dla s. Klary, ale także dla całej wspólnoty benedyktynek sakramentek. Po okresie formacji i przygotowaniach mogła po raz kolejny, tym razem już na zawsze, odpowiedzieć na wezwanie, które przed laty usłyszała w swoim sercu.
DY