Sporo plusów
Wiedza o alternatywnych rozwiązaniach dla rolnictwa jest coraz lepsza i zostaje przekładana na praktykę. Popularna staje się folia biodegradowalna, czyli materiał ściółkujący wytwarzany z polimerów ulegających rozkładowi pod wpływem mikroorganizmów glebowych, wilgoci, tlenu i temperatury.
– Po zakończeniu sezonu rozkłada się w glebie do prostych związków (CO2, woda, biomasa mikroorganizmów), co dodatkowo eliminuje konieczność jej zbierania z pola – wylicza zalety takiego rozwiązania Martyna Próchniak, główny specjalista działu rolnictwa Ekologicznego i ochrony środowiska Lubelskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Końskowoli.
Szyte na miarę
Tego typu folie posiadają różne szerokości, które dostosowane są do rozstawy zagonów i maszyn, a okres ich trwałości wynosi 90, 120 lub 150 dni. Ich wybór musi być uzależniony od
indywidualnych potrzeb danego gospodarstwa, dostępnych w nim urządzeń, w tym do rozwijania folii, rodzaju uprawianych roślin, technologii produkcji itp. – Kluczowe jest dobranie folii tak, aby czas jej użytkowania pokrywał się z długością okresu wegetacji danej uprawy – tłumaczy M. Próchniak, dodając, że folia powinna zachowywać ciągłość przez większość sezonu i zacząć się degradować dopiero po zakończeniu zbiorów. – Dlatego nie może być ani za krótki, ani też za długi, by pozostałości folii nie utrudniały kolejnych zabiegów na polu. Ważna jest również grubość, bo ona w pewien sposób determinuje cenę, a nie ma sensu płacić za grubszą, która potem będzie się dłużej rozkładała. Dlatego wszystko trzeba rozważyć, skalkulować i dostosować do swoich potrzeb – dodaje.
Szybciej i obficiej
Folie biodegradowalne to już technologiczny standard w uprawie ogórka i arbuza, ale prowadzone są testy, jak można je wykorzystać w uprawie innych gatunków: sałaty, słodkich ziemniaków, kabaczka, szparagów, pomidorów, papryki pod tunelami. Tego typu rozwiązania są promowane na poziomie krajowym, ale też europejskim, m.in. poprzez realizację projektów thERBN czy SOUL w ramach programu Horyzont Europa. – Ciekawe jest używanie ich w kukurydzy, bo trudno sobie wyobrazić ściółkowanie kukurydzy na dużą skalę jakąkolwiek folią – zauważa M. Próchniak, przyznając jednocześnie, że wyniki testów pokazują, iż można dostrzec korelację używania folii biodegradowalnej ze wzrostem plonów i zatrzymywaniem wody w glebie. – Korzyści są niewątpliwe, zwłaszcza w przypadku arbuza czy melona. Przede wszystkim chodzi o ciepło, stabilne warunki, zachowanie wilgoci, zapobieganie zachwaszczeniu. Prowadzono też badania, które wykazały, że w okolicy zagonów z folią biodegradowalną było więcej mikroorganizmów – wymienia plusy. Dodaje do nich krótszy czas wegetacji, bo uprawa na folii może go skrócić nawet o kilka tygodni, oraz zwyżkę plonów nawet do 30%.
Dla rozsady
Na razie nie ma technicznej możliwości, by na folii uprawiać coś z siewu, stąd muszą to być rośliny z rozsady. Ważne jest również odpowiednie przygotowanie podłoża, czyli dobre wyrównanie pola, bo folia musi przylegać do ziemi, a potem nawadnianie. – Ono musi odbywać się pod folią, a nie nad, żeby nie stwarzać zbyt korzystnych warunków do rozkładu folii w trakcie wegetacji – przypomina M. Próchniak, sugerując również szybkie wysadzanie roślin, by mogły one zacienić glebę.
Warunki, jakie panują na danym polu, mogą się różnić nawet rok do roku, są różne rodzaje gleby, dlatego warto prowadzić obserwacje, by dobrze dobrać folię. – Tym, co przyspiesza rozkład folii, są przede wszystkim wilgotność i temperatura, a także nawożenie, które wzbogaca glebę – wskazuje M. Próchniak. – Spowolni go susza i chłód, bo wtedy mikroorganizmy nie są zbyt aktywne – dodaje, sugerując jednocześnie, by rozpocząć uprawę na folii od niewielkich powierzchni, żeby sprawdzić, jak to działa w danym gospodarstwie.
Mniej pracy i lepiej dla środowiska
Bioplastik w rolnictwie to rozwiązanie mające na celu ochronę środowiska poprzez wyeliminowanie mikroplastiku, którego wpływ na ludzi i środowisko nie do końca jest zbadany. M. Próchniak wskazuje, że folie biodegradowalne – choć na razie sporo droższe i nie do końca wszędzie dostępne – są równie wytrzymałe i skuteczne jak te tradycyjne, a do tego pozwalają na prowadzenie odpowiedzialnej działalności rolniczej. Ograniczają również zakres prac prowadzonych na polu, likwidują problem z poszukiwaniem miejsca na składowanie pozostałości zebranej z pola folii. – Przy podjęciu decyzji warto wszystko dobrze skalkulować, przemyśleć, dopasować do naszej uprawy i technologii – tłumaczy. – Bo choć na pierwszy rzut oka koszt folii tradycyjnej może kształtować się o kilka tysięcy zł mniej, to przy podliczeniu, ile wydamy na zbiór, potrzebne do tego paliwo, pracę człowieka, utylizację, folia biodegradowalna okaże się jednak tańszym rozwiązaniem – zauważa.
Ponieważ rynek folii biodegradowalnych dopiero raczkuje, przy podejmowaniu decyzji warto dokładnie sprawdzić, czy posiada odpowiednie certyfikaty i jakie są jej parametry, tzn. warunki rozkładu, czas i możliwe resztki w glebie. – Uczulamy na marketing, bo ładne hasła i zielone kolory nie zastępują rzetelnej informacje o składzie i poziomie biodegradacji – uwrażliwia M. Próchniak. – I zachęcamy do monitorowania gleby oraz pola, by sprawdzać, jak wybrany produkt się zachowuje, rozkłada, by wyciągać wnioski i modyfikować działania w kolejnych uprawach.
Monika Grudzińska