Nieudolne próby wyjścia z defensywy
Mamy kolejny nieoficjalny start kampanii wyborczej? Donald Tusk bierze pod uwagę przyspieszone wybory? Podobno się ich boi.
Z całą pewnością się boi. Biorąc pod uwagę aktualne notowania, wybory dla rządzącej koalicji zakończyłyby się przegraną, choć nie jestem w stanie powiedzieć, że byłoby to oddanie władzy. Po prawej stronie sceny politycznej widzimy dekompozycję, więc założenie czegokolwiek byłoby trudne. Z całą pewnością obecna koalicja nie osiągnęłaby w mandatach i w ujęciu procentowym tyle, ile dostała w 2023 r.
Czy D. Tusk pójdzie na przedterminowe wybory? Zapewne wyczekuje takiego momentu, który dałby mu trochę więcej pewności niż teraz. I nie ulega wątpliwości, że ostatnie tygodnie nie są dla niego korzystne. Mamy aferę Szpitala Południowego, pogorszenie relacji z Ukrainą, coraz bardziej widoczne izolowanie Polski, jeśli chodzi o struktury unijne, decyzje dotyczące bezpieczeństwa, wpływu w ogóle Polski na to, co dzieje się w Unii Europejskiej. Ale mamy też coś, co z drugiej strony może trochę rekompensować te wszystkie, jakże widoczne problemy ekipy Tuska: to, co dzieje się po prawej stronie, czyli w Prawie i Sprawiedliwości, które – mówiąc w największym skrócie – zajmuje się samo sobą. Jeśli miałoby dojść do rozłamu w PiS-ie, nie ulega wątpliwości, że to D. Tuskowi pomoże.
Wspomniał Pan o dekompozycji po prawej stronie sceny politycznej. ...
Monika Grudzińska