W pierwszych miesiącach powstania styczniowego do twierdzy Iwangorod trafiło kilku księży wspierających niepodległościowy zryw. Pojmanych pędzono wśród szykan oprawców i łez parafian.
W połowie XIX w. twierdza i fortyfikacje na terenie Iwangorodu (obecnie: Dęblina) nie posiadały dużego znaczenia militarnego. Powodem były niski stan osobowy załogi. Tutejszy garnizon składał się z batalionu piechoty, 290 artylerzystów i 15 saperów. A sami żołnierze stacjonujący w twierdzy nie wyróżniali się zdolnościami lub wręcz trafiali do Iwangorodu za karę. Ale - jak się miało okazać - w pierwszej połowie powstania ówczesny Dęblin odegrał pewną rolę.