Aborcja coraz częściej przedstawiana jest nie jako dramatyczna decyzja, lecz jako zwyczajna usługa, którą można sfinansować, odebrać z automatu, a nawet promować za pomocą gadżetów.
Tyle że za tą „ofertą” nie stoi zwykły produkt, ale ludzkie życie. Najpierw były „czarne marsze”, hasła o wolności kobiet czy wyznania celebrytek przekonujących, że aborcja jest oznaką rozsądku w sytuacji, gdy na trzecie dziecko ma się… za małe mieszkanie. W maju Aborcyjny Dream Team opublikował nagranie, w którym opisał, jak pomógł parze w „usunięciu jednego z bliźniąt”, bo dwójka dzieci nie mieściła się w planach rodziców. Teraz mamy „abortomat”, z którego można odebrać tabletki poronne, oraz polityków publicznie finansujących zabicie dziecka i pozujących z pamiątkowymi bluzami.
Tyle że za tą „ofertą” nie stoi zwykły produkt, ale ludzkie życie. Najpierw były „czarne marsze”, hasła o wolności kobiet czy wyznania celebrytek przekonujących, że aborcja jest oznaką rozsądku w sytuacji, gdy na trzecie dziecko ma się… za małe mieszkanie. W maju Aborcyjny Dream Team opublikował nagranie, w którym opisał, jak pomógł parze w „usunięciu jednego z bliźniąt”, bo dwójka dzieci nie mieściła się w planach rodziców. Teraz mamy „abortomat”, z którego można odebrać tabletki poronne, oraz polityków publicznie finansujących zabicie dziecka i pozujących z pamiątkowymi bluzami.