W Polsce rośnie wiele rodzimych roślin zielarskich, część w
stanie naturalnym, część jest uprawiana. Warto je znać i z nich
korzystać, zwłaszcza że obserwujemy powrót do ziołolecznictwa.
Aby zbierać rośliny zielarskie, trzeba się na nich bardzo dobrze znać, ponieważ wiele ziół posiada mylące podobieństwa, co może skończyć się ostrym zatruciem. Taką wiedzę posiadła Aniela Leszczyńska, mieszkanka Lubienia w powiecie włodawskim, obecnie emerytka. Swoje zainteresowanie ziołolecznictwem rozpoczęła jako uczennica pielęgniarskiego studium medycznego. Do dziś pogłębia swoją wiedzę na temat dobroczynnego wpływu ziół na organizm. Osoby, które zbierają zioła, a potem ich używają, wiedzą, jak należy te rośliny zbierać, suszyć, przechowywać, podawać i łączyć z innymi. Wykorzystuje się poszczególne ich części: liście, kwiaty, korzenie, łodygi i nasiona. A. Leszczyńska wiedzę posiadła nie tylko z podręczników i licznych książek, ale także dzięki wędrówkom po łąkach i lasach. - Do Bieszczad zapraszały nas, uczennice studium medycznego, nasze dwie nauczycielki, które pochodziły z tamtych stron - mówi o pierwszych zajęciach w plenerze. - Pokazywały rośliny, np. kocankę czy babkę lancetowatą, uczyły odróżniania ziół.
Aby zbierać rośliny zielarskie, trzeba się na nich bardzo dobrze znać, ponieważ wiele ziół posiada mylące podobieństwa, co może skończyć się ostrym zatruciem. Taką wiedzę posiadła Aniela Leszczyńska, mieszkanka Lubienia w powiecie włodawskim, obecnie emerytka. Swoje zainteresowanie ziołolecznictwem rozpoczęła jako uczennica pielęgniarskiego studium medycznego. Do dziś pogłębia swoją wiedzę na temat dobroczynnego wpływu ziół na organizm. Osoby, które zbierają zioła, a potem ich używają, wiedzą, jak należy te rośliny zbierać, suszyć, przechowywać, podawać i łączyć z innymi. Wykorzystuje się poszczególne ich części: liście, kwiaty, korzenie, łodygi i nasiona. A. Leszczyńska wiedzę posiadła nie tylko z podręczników i licznych książek, ale także dzięki wędrówkom po łąkach i lasach. - Do Bieszczad zapraszały nas, uczennice studium medycznego, nasze dwie nauczycielki, które pochodziły z tamtych stron - mówi o pierwszych zajęciach w plenerze. - Pokazywały rośliny, np. kocankę czy babkę lancetowatą, uczyły odróżniania ziół.