Tam, na Syberii, Polska śniła się im po nocach. Do domu wracali po sześciu latach wygnania jak na skrzydłach, chociaż ta wolność, jaką zastali, miała gorzki smak. - W tym roku minęło 80 lat od naszego powrotu - mówi Kazimierz Miłkowski, ostatni żyjący Sybirak z rodziny i ostatni w Siedlcach z grona zrzeszonych w Związku Sybiraków.
Nie wygląda na swoje 90 lat. Pamięć - godna pozazdroszczenia. Kiedy zaczynamy rozmowę, na stole, z boku, leży 11 stron maszynopisu. To wspomnienia z ich rodzinnej syberiady spisane przez mamę pana Kazimierza - Jadwigę. - Wzięła się za to trochę za późno, bo i pamięć już szwankowała, i drżała ręka. Tyle że wcześniej nie wolno im się było przyznać, że byli na Syberii - wyjaśnia żona pana Kazimierza - Rozalia.
Nie wygląda na swoje 90 lat. Pamięć - godna pozazdroszczenia. Kiedy zaczynamy rozmowę, na stole, z boku, leży 11 stron maszynopisu. To wspomnienia z ich rodzinnej syberiady spisane przez mamę pana Kazimierza - Jadwigę. - Wzięła się za to trochę za późno, bo i pamięć już szwankowała, i drżała ręka. Tyle że wcześniej nie wolno im się było przyznać, że byli na Syberii - wyjaśnia żona pana Kazimierza - Rozalia.