Komentarze
9/2025 (1538) 2025-02-27
Nad naszą wsią przeleciał meteoryt. Nad naszą wsią przeleciał, no i zgasnął - śpiewał przed laty kabaret „Kaczki z nowej paczki”. Wprawdzie ja niczego nie widziałem, ale są tacy, co widzieli, a nawet słyszeli. Oto - jak doniosły media - nad naszymi głowami „coś” przeleciało.

Świadkowie owo „coś” widzieli w kilku rejonach Polski, w tym na Lubelszczyźnie. Jak relacjonują choćby mieszkańcy powiatu parczewskiego, na niebie „znienacka pojawiła się kula ognia z zielonkawą smugą, która po rąbnięciu w glebę wybuchła i narobiła huku”. Ponieważ rodacy z województwa lubelskiego, bezpośrednio graniczącego z terenami objętymi wojną, doświadczyli w listopadzie 2022 r. niekontrolowanego lotu obiektu wojskowego pozbawiającego życia dwóch mężczyzn, od razu pojawiły się u nich przypuszczenia, że nad nasze niebo znowu przyleciał jakiś „zabłąkany” ukraiński pocisk. Na szczęście okazało się to nieprawdą.
9/2025 (1538) 2025-02-27
Nie mówię, że nie zdarzało mi się na nią psioczyć, nie mówię, że nie traciłam w kolejkach cierpliwości, ale… „Ludzie, zejdźcie z drogi, bo listonosz jedzie…” witaliśmy radośnie przemierzającego okoliczne wioski pana Józia.

W mojej bywał dwa razy w tygodniu - we wtorki i piątki. Swoim zmasakrowanym rowerem przyjeżdżał na dużą przerwę do szkoły i oblepiony przez gromadę wyrostków rozdawał - ma się rozumieć tym, którzy zaprenumerowali - „Świerszczyk”, „Płomyczek”, „Płomyk”, „Świat Młodych”. A dla rodziców „Chłopską Drogę”, „Gromadę Rolnik Polski”. Czasem zdarzył się jakiś list - jeeejku, jaki dumny był wtedy młodociany adresat. A jak jeszcze znaczek był fajowy, to odbiorca urastał do rangi bohatera. Na styku starego i nowego roku pan Józio bardzo skutecznie przekonywał do kupienia Kalendarza Rolnika.
8/2025 (1537) 2025-02-20
Kilka dni temu wróciłem z rekolekcji krajowych asystentów Apostolstwa Chorych. Jak to zwykle bywa przy tego typu spotkaniach, nie zabrakło dyskusji nt.: co u was, a co u nas? Jak wy ogarniacie „duszpasterskie standardy”, a jak my to robimy itp.

Któregoś dnia trwała dyskusja o kolędzie: jedni idą do wszystkich, inni tylko „na zaproszenia” - która opcja lepsza? Zdania były podzielone. Zatrzymajmy się dziś na tym dylemacie. Pukać do każdych drzwi czy tylko niektórych? Iść jedynie do tych, co nas lubią i dają gwarancję, że nie spotka nas przykra niespodzianka? A może odwrotnie: iść do wszystkich, zburzyć (niekiedy mocno nieświęty) „święty spokój”, drapnąć sumienie, narażając się na obelgę czy przykre słowo, przypomnieć swoją obecnością o istnieniu innego świata?
8/2025 (1537) 2025-02-20
Nie obiecuję, że będzie to po raz ostatni. No bo co ja, nieborak, miłośnik filmów Stanisława Barei zrobię, że obrazy z jego genialnych dzieł jak ulał pasują do dzisiejszej rzeczywistości i aż się proszą, żeby nieustanne je przywoływać.

W jednej ze scen kultowego „Misia” zatrudniona na etacie sprzątaczki prosta kobiecina o głównym bohaterze filmu - prezesie klubu sportowego „Tęcza” Ryszardzie Ochódzkim - mówi: „Ten człowiek w życiu słowa prawdy nie powiedział”. Nasz współczesny Ochódzki - prezes tęczowej koalicji Donald Tusk, człowiek nadzwyczaj wiarygodny - właśnie obiecał, że już niebawem Polska stanie się rajem inwestycyjnym. Zapowiadane jako historyczne wystąpienie szefa rządu na Giełdzie Papierów Wartościowych rzeczywiście zaczęło się jak nigdy, ale… skończyło jak zawsze.
7/2025 (1536) 2025-02-12
Triumfujący pan premier Donald Tusk kilka dni temu przekazał radosną informację o wzroście polskiej gospodarki: „Mam tylko dwa słowa dzisiaj do tych wiecznych maruderów, marudzących polityków i urzędowych pesymistów: Łyso wam?”. I nie omieszkał dodać, że „rok 2025 będzie rokiem wielkiego przełomu”.

Być może idzie tu o budowanie 49 ośrodków dla uchodźców/emigrantów/imigrantów - „biednych ludzi szukający swojego miejsca na ziemi” - zwanych dziś hurtowo (dla lepszej komunikacji, bo już nie rozdzielamy tych pojęć) migrantami. Można by się zastanowić nad logiką tej inwestycji, zważywszy, że się ostatnimi czasy mocno pierwszy minister swojej niedawnej idei sprzeniewierzył i hopsztosy wyczynia.
7/2025 (1536) 2025-02-12
Robiąc któregoś poranka prasówkę (a raczej przeglądając różne wiadomości w internecie), uświadomiłem sobie, że w Polsce doczekaliśmy się pokolenia młodych ludzi, którzy nie znają polityki innej niż ta, z jaką mamy obecnie do czynienia.

Ostry spór toczący się między panami Kaczyńskim i Tuskiem oraz ich - w ciągu lat różnie nazywanymi - przybudówkami trwa nieprzerwanie od przeszło dwóch dekad. Tym samym młodzi, wchodzący w dorosłe życie, mają prawo nie wiedzieć, że polityka może mieć także zupełnie inne oblicze. Oblicze - jak zgodnie podkreślają wszystkie jej definicje - ludzkiej aktywności nastawionej na roztropne budowanie wspólnego dobra. W najnowszej historii Polski wzajemne obwinianie się dosłownie o wszystko stało się codziennością.
6/2025 (1535) 2025-02-05
Niezależny kandydat na prezydenta Rafał Trzaskowski w ramach swojej troski (ale się rymnęło, nieprawdaż?) i hojności obdarował warszawskich funkcjonariuszy policyjnymi wozami. W czasie swojej wyborczej kampanii.

Mogłoby się wydawać choć ciuteczek dziwne, że zachowanie to nie wywołało żadnych przywołujących warszawskiego prezydenta do porządku działań. Mogłoby się wydawać jeszcze bardziej niż ciuteczek dziwne, zważywszy, że przynależni do przedgrudniowego rządu ofiarodawcy wozów strażackich zostali potraktowani zgoła inaczej - awansowali do zorganizowanej grupy przestępczej.
6/2025 (1535) 2025-02-05
Trwa oficjalna kampania prezydencka. I choć nie dzieje się w niej nic szczególnego, czego byśmy drzewiej nie przerabiali, to jedno nie ulega wątpliwości.

Po ogłoszeniu najbardziej rozpoznawalnych kandydatów z „niższej półki”, jak Braun, Zandberg, Jakubiak czy Stanowski, emocje związane z ich nazwiskami w zaledwie kilka dni rozeszły się po kościach. W toczącej się grze tak naprawdę liczy się dwóch zawodników oraz gracz walczący o najniższe miejsce na podium. W przypadku tego ostatniego nie musi on obecnie z nikim rywalizować, gdyż konkurenci są raczej poza zasięgiem.
5/2025 (1534) 2025-01-29
Początek drugiej prezydentury Donalda Trumpa zrobił spore zamieszanie. Jego inauguracyjne wystąpienie najbardziej przeraziło lewaków. Ich dotychczasowe świętości zostały nagle zaatakowane.

Zerwanie z ekologicznym szaleństwem, koniec cenzury, wycofanie Stanów Zjednoczonych ze Światowej Organizacji Zdrowia czy wreszcie podpisanie dekretu uznającego tylko dwie biologiczne płcie, to niemal wybuch granatu w ideologicznym szambie. Każda z tych spraw narusza lewicowe tabu, jednak zburzenie tylu mitów w jednym czasie musi doprowadzić do czegoś w rodzaju głębokiej frustracji.
5/2025 (1534) 2025-01-29
Kilka lat temu podsłuchałam (naprawdę niechcący!) rozmowę dwóch dziewczynek. Dotyczyła sfery intymnej. Jedna z nich określiła te miejsca jako brzydkie. Nie są brzydkie - zaoponowała druga - tylko intymne. Wstydliwe - wyjaśniła uczone słowo.

Powodem, dla którego to zdarzenie w mojej głowie odżyło, stała się dyskusja wywołana zaistnieniem w naszej publicznej przestrzeni komiksu „Gender Queer. Autobiografia”. To wyn(at?)urzenia Mai Kobabe, amerykańskiej trans-aktywistki, „opowiadające - jak podaje wydawca - o doświadczeniach związanych z odkrywaniem tożsamości płciowej i seksualnej”.